Strona główna Technologia Właściciel firmy milioner ujawnia, jak odbył „wyczerpującą” dziewięciodniową wyprawę do Everest Basecamp...

Właściciel firmy milioner ujawnia, jak odbył „wyczerpującą” dziewięciodniową wyprawę do Everest Basecamp po zaledwie trzech tygodniach szkolenia – twierdząc, że „KAŻDY może to zrobić”

11
0

Przerażający pas startowy lotniska, długie dni wędrówki, brak tlenu i pryszniców – milioner, który dorobił się niczego, bez doświadczenia w pieszych wędrówkach, ujawnił szczegółową relację ze swojej podróży do Everest Basecamp ze wszystkimi luksusami na widoku.

Neel Parekh, 35 lat, z Los Angeles, odważył się wybrać Himalaje wiosną tego roku wraz z żoną na „wyczerpującą” dziewięciodniową wędrówkę do podnóża najwyższej góry świata.

W wątku dokumentującym doświadczenia na X (dawniej Twitterze) samozwańczy „właściciel firmy zajmującej się biurkiem” podkreśla, że ​​przed wyprawą trenował tylko przez trzy tygodnie, stwierdzając: „Głęboko wierzę, że KAŻDY o przeciętnej sprawności fizycznej może to zrobić. '

Dodaje: „Sama wędrówka nie jest zbyt techniczna. Tak, jest długi, ale tego można się spodziewać. Trudne momenty przychodzą z nieoczekiwanego…”

Neel powiedział, że „początek rozpoczął się od „pierwszego dnia” emocjonującym lotem do „najniebezpieczniejszego lotniska na świecie”, które ma tylko 500 metrów długości i „wygląda, jakby było stworzone dla mrówek”.

Neel Parekh, lat 35, z Los Angeles, tej wiosny wybrał się z żoną w Himalaje na „wyczerpującą” dziewięciodniową wędrówkę do podnóża najwyższej góry świata, o czym napisał w X

Neel powiedział, że począwszy od „pierwszego dnia” wędrówka rozpoczęła się od przyprawiającego o bicie serca lotu na „najniebezpieczniejsze lotnisko na świecie”, które ma tylko 500 metrów długości i „wygląda, jakby było stworzone dla mrówek”.

Neel powiedział, że począwszy od „pierwszego dnia” wędrówka rozpoczęła się od przyprawiającego o bicie serca lotu na „najniebezpieczniejsze lotnisko na świecie”, które ma tylko 500 metrów długości i „wygląda, jakby było stworzone dla mrówek”.

Stamtąd Neel i jego żona spotkali lokalnego przewodnika imieniem Govinda i wyruszyli w podróż.

W jego pamiętniku z tego dnia entuzjastycznie czytamy: „Czuję się świeżo, jestem podekscytowany. Łatwy dzień. Czterogodzinna wędrówka. Meldujemy się w herbaciarni.

„Przez całą podróż zapewniano jedzenie, więc nie było problemu. Żadnych problemów pierwszego dnia. LFG. To gówno będzie łatwe.

Jednak drugiego dnia nastroje Neela nieznacznie się zmieniły, gdy napisał: „Aktualizacja: to gówno rzeczywiście nie było łatwe”.

Zauważa, że ​​do trudniejszych momentów zaliczały się „siedem godzin trekkingu”, „mosty wiszące”, „nierówny teren” i „włóczenie się pod górę ze ściegiem bocznym”.

Podkreśla jednak pewne „zabawne elementy” przygody, takie jak „przemieszczanie się przez małe wioski” w celu obserwacji „innego stylu życia” i „nieprawdopodobnie realne” krajobrazy, które sprawiają, że „czujesz się jak w inny świat.'

Pod koniec drugiego dnia Neel i jego żona dotarli do „największego” miasta w okolicy, Namche Bazar, i stwierdził, że „niesamowite było przebywanie w pobliżu odrobiny nowoczesności (tj. nawet małego lokalnego baru)”.

Budząc się następnego dnia, Neel powiedział, że wszystko zaczęło się źle, ponieważ „marzło”, a nawet temperatura pod prysznicem była „ledwie powyżej zera”.

Do trudniejszych momentów zaliczały się „siedem godzin trekkingu”, „mosty wiszące”, „nierówny teren” i „włóczenie się pod górę ze ściegiem bocznym”

Do trudniejszych momentów zaliczały się „siedem godzin trekkingu”, „mosty wiszące”, „nierówny teren” i „włóczenie się pod górę ze ściegiem bocznym”

Najgorsza część wyprawy Neela nastąpiła czwartego dnia, kiedy „lało cały dzień”

Najgorsza część wyprawy Neela nastąpiła czwartego dnia, kiedy „lało cały dzień”

Ale wkrótce rozgrzał się czterogodzinną wędrówką pod górę, która w nagrodę zapewniła mu „punkt widokowy i przelotne spojrzenie na ziomka Everest wyglądającego spoza pasma górskiego”.

Najgorsza część wyprawy Neela nastąpiła czwartego dnia, kiedy „lało cały dzień”.

Na szczęście, jak powiedział, wypożyczył kurtkę przeciwdeszczową w Katmandu, więc „zarzucił ją i spakował”.

Oprócz złej pogody biznesmen stwierdził, że odczuwa zmęczenie po „wielu dniach złego snu” spowodowanego kiepskim i bardzo podstawowym zakwaterowaniem.

Powiedział, że zakończył dzień w śpiworze, „mokry od deszczu i sfrustrowany tym, w co się wpakowałem”.

„schizofreniczna” pogoda trwała aż do piątego dnia, ze słońcem, wiatrem, śniegiem, a „potem znowu słonecznie”.

Neel stwierdził jednak, że szlak turystyczny, który trwał sześć godzin, był „całkiem łatwy” i obejmował szereg „mostów wiszących i wspaniałych rzek”.

Od tego dnia Kalifornijczyk powiedział, że po podróży „nabrał nowej energii” i „był pod ogromnym wrażeniem zmieniającego się krajobrazu”.

Jedyną rzeczą, która go nieco wytrąciła z równowagi, był atak choroby wysokościowej siódmego dnia po wędrówce aklimatyzacyjnej i głowa „pulsowała” z powodu braku tlenu i niewystarczającej ilości alkoholu.

Po „napiciu się wody i Liquid IV” Neel poczuł się „znacznie” lepiej, gdy opisywał ostatnią podróż do bazy.

Okres schizofrenicznej pogody utrzymywał się do piątego dnia, ze słońcem, wiatrem, śniegiem, a potem „potem znów słonecznie”

Okres schizofrenicznej pogody utrzymywał się do piątego dnia, ze słońcem, wiatrem, śniegiem, a potem „potem znów słonecznie”

Jeśli chodzi o pakowanie, Neel sugeruje „warstwy” i „zostawienie masywnej kurtki w domu”

Jeśli chodzi o pakowanie, Neel sugeruje „warstwy” i „zostawienie masywnej kurtki w domu”

W swoim dzienniku z ósmego dnia napisał: „Linia do mety pod Everest Basecamp jest blisko, kochanie. Wyruszyliśmy przez dolinę w sześciogodzinną podróż, aby dotrzeć do kolejnego celu. Towarzyszą nam jaki. To jest piękny dzień.

„Tlen na tej wysokości stanowi 50 procent tlenu na poziomie morza. Ostatni odcinek jest trudny. Jestem zmęczony.

– Przez ostatnie dwie godziny zatrzymuję się co kilka minut. Jednak podekscytowanie dotarciem do ziemi obiecanej nie daje mi spokoju. W końcu skręcam za zakręt i widzę to. Dotarliśmy do Basecamp.

Następnego ranka, po wędrówce na punkt widokowy, Neel i jego żona rozpoczęli podróż powrotną do Katmandu.

Pisze: „Zarówno ja, jak i moja żona czujemy się niesamowicie spełnieni… i nie możemy się też doczekać powrotu do cywilizacji. Masaże i Momos (pierogi) czekają na nas w Katmandu.

Chcąc pomóc innym zaplanować wyprawę do Everest Basecamp, Neel podzielił się swoim planem treningowym i listą niezbędnych rzeczy do spakowania.

Po pierwsze, powiedział, że jego trzytygodniowy program ćwiczeń składał się z połączenia treningu bokserskiego HIIT i chodzenia po wzgórzach przez dwie godziny na raz.

O swoim poziomie sprawności powiedział: „Podczas wędrówki czułem się dobrze. Wysokość powodowała, że ​​przez kilka dni byłem wyczerpany, ale nie ma na to zbyt wiele „treningu”.

„Z perspektywy czasu powiedziałbym komuś, żeby po prostu codziennie chodził po schodach, aż będzie mógł chodzić po schodach przez godzinę bez problemów. Jeśli w pobliżu masz kamieniste szlaki, tym lepiej.

Jeśli chodzi o pakowanie, sugeruje „warstwy” i „zostawienie tej masywnej kurtki w domu”, a jeśli nie masz już sprzętu, kupienie jej w Katmandu, bo jest „o wiele tańsza”.

Oprócz ubrań turystycznych, jego inne obowiązkowe przedmioty to lekarstwo na chorobę wysokościową (Diamox), papier toaletowy, poszewka na poduszkę i talia kart jako „łatwy sposób na nawiązywanie przyjaźni w herbaciarniach”.

Źródło