Strona główna Aktualności Wstrząśnięci pasażerowie samolotu, w którym wystąpiły turbulencje, przybyli do Singapuru

Wstrząśnięci pasażerowie samolotu, w którym wystąpiły turbulencje, przybyli do Singapuru

7
0

Jedna osoba zginęła, a dziesiątki są leczone w szpitalu w Bangkoku po tym, jak w pierwotny lot wpadły w „nagłe, ekstremalne” turbulencje.

Ponad 140 pasażerów i załogi samolotu Singapore Airways dotkniętego silnymi turbulencjami, w wyniku których dziesiątki osób zostało rannych, a jedna osoba zginęła, przybyło do Singapuru dzień po tym, jak ich samolot został zmuszony do awaryjnego lądowania w Bangkoku.

131 pasażerów i 12 członków załogi przybyło na lot pomocy w środę wczesnym rankiem po tym, jak ich pierwotny lot z Londynu, około 10 godzin po rozpoczęciu lotu, na południe od Birmy, napotkał „nagłe, ekstremalne turbulencje”.

73-letni brytyjski pasażer zmarł na podejrzenie zawału serca, a co najmniej 30 osób zostało rannych po tym, jak Boeing 777-300ER spadł z wysokości 1800 metrów w ciągu około trzech minut.

„Widziałem ludzi po drugiej stronie przejścia, którzy skakali całkowicie poziomo, uderzali w sufit i lądowali z powrotem w naprawdę niezręcznych pozycjach. Ludzie dostają na przykład rozległych ran na głowie, wstrząśnień mózgu” – powiedział agencji prasowej Reuters po przybyciu do Singapuru Dzafran Azmir, 28-letni malezyjski scholar, który był na pokładzie samolotu.

Na filmach i zdjęciach zamieszczonych w mediach społecznościowych widać przestraszonych pasażerów chwytających za podłokietniki, rozczochranych członków personelu pokładowego – jedną z zakrwawionymi czołami – maski tlenowe, plastikowe arkusze paneli dachowych kabiny i inne części wnętrza zwisające z sufitu za pomocą jedzenie, butelki po napojach i inne rzeczy porozrzucane po podłodze.

Na pokładzie było 211 pasażerów, w tym obywatele Australii, Malezji, Singapuru i Wielkiej Brytanii. Ranni i ich rodziny pozostali w Bangkoku.

„Bardzo nam przykro z powodu traumatycznych przeżyć, przez które przeszli wszyscy na pokładzie” – powiedział dyrektor generalny Singapore Airways Goh Choon Phong w nagraniu wideo w mediach społecznościowych. Powiedział, że linia lotnicza zapewnia wszelkie niezbędne wsparcie i będzie w pełni współpracować w dochodzeniu w sprawie incydentu.

Funkcjonariusze Singapurskiego Biura Śledczego ds. Bezpieczeństwa Transportu przybyli do Bangkoku we wtorek wieczorem – poinformował minister transportu Singapuru Chee Hong Tat w oświadczeniu na Facebooku.

Dodał, że Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu Stanów Zjednoczonych (NTSB) również wyśle ​​​​akredytowanego przedstawiciela i czterech doradców technicznych w celu wsparcia dochodzenia.

Goh powiedział, że samolot napotkał nagłe, ekstremalne turbulencje, po czym pilot ogłosił nagły przypadek medyczny i skierował się do Bangkoku.

Andrew Davies, brytyjski pasażer, powiedział radiu BBC, że samolot „nagle spadł” i „było bardzo niewiele ostrzeżeń”.

„W ciągu kilku sekund spadania samolotu rozległy się okropne krzyki i coś, co brzmiało jak łomot” – powiedział, dodając, że pomógł kobiecie, która „krzyczała z bólu” z „rozcięciem na głowie”.

Brytyjskie media zidentyfikowały zmarłego mężczyznę jako emerytowanego ubezpieczyciela Geoffa Kitchena, który pochodził z zachodniej Anglii i jechał z żoną Lindą na wakacje do Australii. Była jedną z pasażerów zabranych do szpitala w Bangkoku.

Urzędnicy ambasad Wielkiej Brytanii i Malezji w Bangkoku odwiedzili w środę szpitale, aby sprawdzić, co się dzieje z rannymi.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Malezji poinformowało, że dziewięciu Malezyjczyków, w tym członek załogi, jest leczonych z powodu odniesionych obrażeń. W oświadczeniu podano, że stan jednego z nich jest krytyczny, ale stabilny.

Naukowcy od dawna ostrzegali, że zmiany klimatyczne prawdopodobnie zwiększą częstość występowania tzw. turbulencji czystego powietrza, których nie da się wykryć za pomocą radaru.

Badanie przeprowadzone w 2023 r. wykazało, że roczny czas trwania turbulencji czystego powietrza wzrósł o 17 procent w latach 1979–2020, przy czym najcięższe przypadki wzrosły o ponad 50 procent.

Źródło