Artykuły Recenzja Filipek - Młody Bukowski (Recenzja)

Filipek - Młody Bukowski (Recenzja)

KOMENTARZY:
Marcin Nowak Marcin Nowak, 10:51:46, 19 lipiec '17r.

Pomimo wszystkiego Filipek idzie po swoje.

Jest oczywiście prawdą, że Filipek nie ma jakiegoś mega skomplikowanego flow, które co cztery wersy potrafi nas zaskoczyć. Jest freestyle'owcem, być może to przez to tak drętwo czasem mu się nawija. Charakterystyczny nacisk na pancze także daje po uszach. Mocno akcentuje słowa, w których jest to klucz w danym wersie lub dwuwersie. I w sumie to tyle z zabiegów stylistycznych we flow Filipa. Nie usłyszymy przeciągania sylab, nietypowych pauz czy jakiegoś konkretnego wjechania w bit. Nawet gdy przyspiesza to na jeden sposób. Ale to też nie jest tak, że "najgorsze flow w Polsce należy do Filipka". Przede wszystkim Filip ma dykcje, która u wielu mainstreamowców zawodzi.

Zaczęliśmy od wad, przejdźmy do zalet. Na pewno warstwa liryczna. Filipowi jako freestyle'owcowi pisanie przychodzi zapewne z łatwością, gdyż jest mocno nastawiony na tworzenie wersów praktycznie z niczego. Jest on jednym z najlepszych, co słychać w jego technice w linijkach. Wiele gier słownych i rozkminek - to jest jak najbardziej na plus. Widać, że musiał się napracować nad tą płytą. Lecz pomimo tego, że naprawdę można znaleźć na materiale wiele świetnie przekminionych wersów, to brakuje mi elementu zaskoczenia. Autor zdążył przyzwyczaić nas do swojej techniki freestyle'owca w składaniu wersów. I to może właśnie boli wielu słuchaczy, którzy się w prześmiewczy sposób wypowiadają na temat twórczości Filipa.

Z tych trzynastu (LTD) utworów najbardziej przypadł mi do gustu numer z Kartkym - "Szukaj mnie tam". Co ciekawe, na początku numeru "Shot Me Down" flow, a także wokal, kompletnie jak nie Filip. Miłe zaskoczenie i chyba jedyne na albumie niestety. Numer z Penxem - "Dopóki" - jest także jednym z moich faworytów. Bardzo dobre linijki od obu panów, a nawet Fifi leciał zdecydowanie żywiej. Co ciekawe, "Klub 22", typowy klubowy numer w wykonaniu raperów często jest totalnie nieudany, a tutaj zaskoczenie. To już chyba mamy dwa zaskoczenia na płycie. Ale... Są też niewypały na tym projekcie. "Pora dla buntowników" przez swoją tematykę kompletnie skreśla ten utwór na starcie. Słychać młodość Filipa i jego proste podejście do kilku spraw, tak samo gdy wspomina on o kobietach w kawałkach.

Nie zapomnijmy też o Fouxie. Przyprawił nas o klasyczne brzmienie, ale zrobione bardzo świeżo. Nie są to skomplikowane produkcje, rytmicznie jest dosyć prosto, ale mają one to coś. Bardzo pasują do flow Filipa. Przeplata to się wzajemnie i tworzy spójną całość. Tak, można zarzucić, że nie są to jakies nowe wibracje, które przyciągałyby swoją świeżością i innością, ba, wręcz dostaliśmy to, co już w rapie jest przesytem. Ale tętnią one życiem, nie są pustymi bębnami i stopą, mają to coś, pazur klasyki, którego brakuje obecnie na pierwszoligowej scenie.

Oczywiście na albumie musiała się pojawić zaczepka w stronę Bedoesa. Nie mi oceniać to całe starcie pomiędzy reprezentantami QueQuality i SB Maffiji, ale nie można kategoryzować Filipka jako najgorszego rapera. To, że obecnie jest przerost formy nad treścią nie oznacza, że flow to wszystko, co raper może dać na podkładach. Ciekawa treść z życiowym przekazem albo zabawne linijki obrażające niektórych ludzi w postaci punchline'ów albo wiele innych zabiegów stylistycznych. Ponoć o gustach się nie dyskutuje...

Podsumowując, jest to dobry materiał od duetu Filipek x Foux przede wszystkim dlatego, że obaj tworzą spójną całość. Stylistycznie jako kolaboracja raper i producent po prostu do siebie pasują, tak jak już wspominałem. Filip konsekwentnie idzie po swoje, nie poddaje się. Od freestyle'owca do pełnoprawnego rapera wydającego legalne materiały. Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie osiągnięcia tego celu, a na pewno dla Filipa, jako jednego z najlepszych punchline'erów, problemem nie są beefy z kimkolwiek.

#TAGI

#Filipek
Przeczytaj więcej artykułów
e