Artykuły Recenzja Tede & Sir Mich - SKRRRT (Recenzja)

Tede & Sir Mich - SKRRRT (Recenzja)

KOMENTARZY:
Marcin Nowak Marcin Nowak, 13:53:09, 06 lipiec '17r.

Rezygnacja z auto-tune'a nie przyniosła zrozumienia u odbiorców.

Dalej trzeba słuchać kawałków Tedego w okularach do czytania, bo... teraz została przyjęta przez niego stylówka "Mumble Rap", czyli "nawijanie od niechcenia". Nie dość, że opóźnione o dobre 2-3 lata, to jeszcze mamy polską wersję "Culture" Migosów. Lecz co jak co, ale kawałki takie jak "Kevlar" przekonują mnie jednak, że może podążanie tą ścieżką rodem z Atlanty wyszło na dobre.

"Kevlar" to porównanie dzisiejszych beefów do tych z przeszłości, w których sam Tede jest obeznany dosyć mocno. Dzisiaj jedynie zaczepki, a kiedyś całe utwory: "Kiedyś te beefy, jakie były to były, ale chociaż leciały kawałki". Tak to właśnie wszystko wyjaśniało się kiedyś. Teraz jedynie możemy popatrzeć na strzały z postów na Facebooku, w których zamiast mocnych linijek dostaniemy przeróżnorodne opinie.

Trzeba przyznać, że w porównaniu do kompletnie różnorodnego i często gryzącego się ze sobą w poszczególnych utworach materiału KEPTN, to jednak SKRRRT jest spójne od początku do końca. Niemniej jednak, Sir Mich nie napracował się przy produkcji tego albumu - przynajmniej twórczo. "T-Killa" była już słuchana w marcu. Resztę produkcji pozostawiam już odbiorcom do porównania z tymi zza oceanu. W każdym razie - duży minus.

"#CTZK" i "Dziup L.A." zdecydowanie najsłabsze kawałki, które pomimo pouczenia na okładce - "Niniejszy materiał nie zawiera nic o przekazie i odkuciu" - to jednak są one kompletnie o niczym - przynajmniej dla mnie, słuchacza. Wiadomo, chodzi o rozwój, ale jednak J23 z Kurta jest słuchalny przynajmniej w porównaniu do #CTZK.

Popisem produkcji na tej płycie jest "VVolno i nisko". Trzeba przyznać, że kawałek od początku do końca jest przemyślany. Przez cały czas się coś dzieje, ciekawe zabiegi stylistyczne, wokal nawet zrozumiały.

Beteo publicznie wyrażając opinie o całym projekcie SKRRRT Tedego oficjalnie strzelił sobie w kolano. Wielu odbiorców się od niego kompletnie odwróciło, a Jacek po raz kolejny wygrał. Jeżeli miałbyć to zabieg promocyjny... to coś nie wyszło.

Podsumowując, dostaliśmy najbardziej spójny materiał Tedego, ale sporo rzeczy jest po prostu na patentach stricte zza oceanu, opóźnionych o 2-3 lata. Szkoda. Pomimo tego, że wyniki pokazują inaczej, to ten materiał uważam za jeden ze słabszych. Tede od zawsze miał i będzie miał swoich sajko. Osobiście dalej czekam na "Lux Veritatis".

Przeczytaj więcej artykułów
e