Artykuły Recenzja Quebonafide - "Dla fanów Eklektyki" (Recenzja)

Quebonafide - "Dla fanów Eklektyki" (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Igor Wiśniewski Igor Wiśniewski, 15:57:29, 16 czerwiec '17r.

Quebonafide to jeden z najbardziej aktywnych raperów w Polsce. Od bardzo prężnie rozwijającego się labelu QueQuality przez trzy premiery jednego dnia. Mowa tu oczywiście o "Egzotyce" i dodatkach zależnych od płci osoby zamawiającej w przedsprzedaży - "Dla fanów Eklektyki" oraz "Dla fanek Euforii". Każda z tych dwóch EP-ek to siedem premierowych utworów, z czego ostatni, "Love", pojawia się na obu wersjach bonusowych krążków.

"Dla Fanów Eklektyki" otwiera utwór z gościnnym udziałem Eripe, z którym Que parę lat temu wydał "Płytę roku". Typowy, klasyczny bit spod padów Returnersów, tak samo zresztą jak cuty, świetnie pasują do obu raperów. Miłym smaczkiem są wzmianki m.in. o Adim Nowaku i Reno, czy rozliczanie się z przeszłością ("Dlaczego przespałem gdy Adi Nowak wysłał demo?/Dlaczego z rapu siana nie ma taki kot jak Reno?", "Dlaczego potrąciłem dziecko i jak na abarot?/Jak to się stało, że spod tira tam wyszliśmy cało?". Mocno osobisty i mocny numer, idealnie dopasowujący się do męskiej wersji krążka.

Jak na siedem utworów, w czterech pojawiają się goście. Czy to dużo, czy mało, kwestia gustu. Szczerze mówiąc, sam byłbym bardziej przychylny przy wersji z nadmiarem gościnnych występów, gdyby nie były one tak nienachlane i naturalne. Od Eripe, który jakby kontynuował "Jestem rozczarowaniem", przez ReTo, który zrobił mega robotę w refrenie oraz rzucił dobrą, klimatyczną zwrotką, aż po Białasa i Palucha, gdzie pierwszy ubarwił "Dla fanów..." tylko refrenem, a poznaniak bardzo mocną zwrotką klimatem wyciągniętą rodem z jego ostatniego albumu "OKO".

Podobnie jak goście, producenci stoją na bardzo wysokim poziomie. Najsłabszym momentem jest chyba, o dziwo, bit Lanka do "ANKH" z udziałem Białasa. Największe pole do popisu miał FORXST, który doskonale to wykorzystał i urozmaicił album bitami do "BDSM" oraz wspomnianego wcześniej już "Love".

O dziwo"męska epka" to bardzo osobista produkcja, gdzie Que mierzy się ze swoją przeszłością oraz teraźniejszością dzieląc się swoimi myślami jeszcze bardziej, niż w niektórych kawałkach na "Egzotyce". Dobór gości jak i mimo wszystko prostota albumu dodaje całości unikatowego klimatu, którego nie doświadczymy na "Egzotyce".

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów