Artykuły Retro Peja - legenda polskiego rapu (RETRO)

Peja - legenda polskiego rapu (RETRO)

KOMENTARZY: 0
Igor Wiśniewski Igor Wiśniewski, 16:02:00, 12 czerwiec '17r.

Sylwetki Rycha Peji raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, niezależnie, czy mówimy o osobie w wieku trzynastu, czy czterdziestu lat. Raper z ponad dwudziestoletnim dorobkiem artystycznym, znany z wielu przebojów, jak i niechlubnych incydentów, zawsze wzbudzał bardzo skrajne emocje wśród ludzi i mediów. Peja jako już żywa legenda, może pochwalić się Fryderykiem, wieloma platynowymi i złotymi krążkami oraz zagranicznymi kolaboracjami.

 

Frontman Slums Attack dał się poznać jako charyzmatyczny i bezkompromisowy artysta już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Slums Attack tworzył jeszcze Iceman. Pierwszy album, wydany jeszcze pod szyldem PH Kopalni, czyli późniejszego RRX-u, wytwórni Krzysztofa Kozaka, najsłynniejszego wydawcy w Polsce, zwrócił uwagę słuchaczy na poznański skład. Dodatkowym czynnikiem na pewno był beef z Liroyem, do którego stanął razem z Nagłym Atakiem Spawacza.


O dziwo, mimo dużej popularności i zaistnienia w świadomości słuchaczy i mediów, największy sukces to "Na legalu?", czyli płyty z dwa tysiące pierwszego roku, która sprzedała się w ponad stutysięcznym nakładzie, co zagwarantowało status platynowej płyty (były to czasy starych progów sprzedażowych!). O dziwo, pomimo tak wysokiej sprzedaży, piąty krążek Slums Attack osiągnął tylko dziesiąte miejsce na OLiSie. Z perspektywy szesnastu lat śmiało można stwierdzić, że album, na którym znajdują się takie kawałki jak "Głucha noc" (o którą przez długi czas spierał się ze Stanem Borysem), "Mój rap, moja rzeczywistość", czy "Jest jedna rzecz" to niepodważalny klasyk.

 



Po świetnie przyjętym "Na legalu?" nadszedł krótki czas Ski Składu, gdzie wspólnie z Wiśnią nagrali jeden album o tytule "Wspólne zadanie", który już nie odbił się tak szerokim echem, jak zresztą już żaden krążek Peji nie przebił piątej płyty Slums Attack, oczywiście pod względem sprzedażowym.

Po kolejnym klasyku, jakim jest "Szacunek Ludzi Ulicy", Rychu postanowił postawić na działalność solową, co dało nam takie płyty jak "Styl Życia G'N.O.J.A.", "Na serio". Można by wymienić również "Księcia", "DDA", czy "Remisję", jednak to są już nowe płyty, zwykle traktowane jako duety.



Każdy na pewno pamięta głośną sprawę z Zielonej Góry w dwa tysiące dziewiątym roku. Ten głośny incydent sprowokował jeden z najgłośniejszych i najbardziej zaciekłych beefów w polskim rapie, czyli oczywiście Peja vs Tede, który tak naprawdę ciągnie się do dziś. Każdy chyba kojarzy "Wszystko na mój koszt", czy "DTKJ", które znalazły się na specjalnej płycie, "Czarnym wrześniu". Pokłosiem tego konfliktu była wymiana dissów także z Pariasem, jednak to tylko krótki epizod, porównując z Tede.

Wracając jednak do solówek, kolejne doskonale zapamiętane kawałki jak "Gruba Impra z Rysiem 2", "Kochana mamo" z "Na serio", czy "Bragga" ze "Stylu życia..." zapadły w pamięć już wszystkim. Z racji tego, że to serio RETRO, nie warto wspominać o kolaboracjach z legendami ze Stanów, gdyż te najgłośniejsze miały miejsce dopiero od "Reedukacji", jednak zdecydowanie trzeba przypomnieć występ młodego Peji u boku Ice-T w Sopocie w 1995 roku.

Jak widać, Peja to osoba, którego historia i wkład w polski rynek muzyczny to materiał na trzy książki, pięć filmów i dwadzieścia tomików poezji. Niepodważalna legenda, jak i autor wielu klasyków to osoba, którą po prostu trzeba szanować, nawet jeśli nie sprawdza się nowych rzeczy. W Stanach mają NASa, KRSa, Cube'a czy Snoopa, a w Polsce mamy m.in. Peję. 

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów