Artykuły Felieton Przesyt raperów na scenie? (Felieton)

Przesyt raperów na scenie? (Felieton)

KOMENTARZY: 0
Marcin Nowak Marcin Nowak, 12:55:20, 07 czerwiec '17r.



Tak. Niedługo właśnie tak będzie jak na załączonym obrazku.
Ostatnio pisałem o "wanna be". Teraz zobaczmy jacy ludzie przebijają się do mainstreamu (mając na myśli mainstream, mówię o legalnych wydawnictwach). „Wytypujmy” ich sobie.


Pierwszy typ – TRAP, SQUAD, SKRRT, HAJS, SUKIII…

Charakteryzuje się on nienaganną techniką, lecz monotematycznością ograniczoną do wyżej wymienionych haseł i może z kilku innych jeszcze, ale bardzo podobnych. Najczęściej w podziemiu daje EPkę na 6 kawałków na czterokrotnych rymach i kilku celnych wersach typu punchline. No i na tym się kończy. Nagle owy raper przechodzi do labelu. Lub co gorsza… zakłada własny… Ale to na inny tekst zostawmy. Street credit już nie istnieje. Swój debiut robi prawie identycznie, tylko z wyżej budżetowanymi klipami (ładniejsze panie i droższe szampany). Jego utwory mówią jedno, a posty na FB lub ewentualne wywiady drugie. Szczytem wygody jest rapowanie o Bogu, a do kościółka czy tam wieczorkiem paciorek zmówić to nie ma komu. Ale jednak jest kopia Ameryczki i musi być „PRAY FOR MY NIGGAZ”. Wtedy mamy to poczucie chociaż, że robimy dobrze. No bo… przecież sobie pomagamy, co nie? Melanżujemy co weekend, ziomkomi kebsa raz postawiłem… Będę zbawiony. Suki w klipach będą wybaczone.

Drugi typ – OLDSKUL, 90BPM, SMUTEK, RAP TO MOJA PASJA, TĘSKNIĘ ZA EX…

Charakteryzuje się on koszmarną techniką, a także monotematycznością ograniczoną do wyżej wymienionych nieprzypadkowo słów. W porównaniu do pierwszego typu, ten typ ma nawet więcej niż 25 lat. Tłumaczy się, że rapuje już 10-12 lat i ostatnio odkrył podwójne rymy i grę słów. Bity oczywiście tylko oldschool’owe (lub trueschool’owe, nie wiem, nie znam się). Nie ma innej opcji. Ze względu na dzisiejszą modę i zapotrzebowanie na rynku odbiorców muzyki gatunku rap, taki osobnik nie przebija się nigdzie. Co najwyżej zgarnia „propsy” od osiedlowych ziomków lub rodziny. Określa się mianem artysty częściej niż pierwszy typ, bo… jest smutny w swojej twórczości. Ma refleksje. Wypowiada te same wersy co padały w 2000-2005 latach. Ale według niego wszystko idzie w dobrą stronę. Szuka promocji na siłę. Trapy, newschool’e to chuj. Tylko prawdziwy rap. Twierdzi, że właśnie tym się wyróżnia.

Trzeci typ – HAJS, PANNY, DISCO, DRAGI I LASERY

Tutaj wiadomo o kogo chodzi. Określać tego chyba nie trzeba – proste wersy, proste flow, ale buja, bo bit techno/disco/dubstep. Zgarnia taki osobnik całkiem sporą flotę na reklamach za wyświetlenia na YouTube. Zrobi z siebie największego debila tylko po to, by te pieniążki się zgadzały. A przy okazji na fejm przecież loszki lecą. O, może dodam jakąś aferę, zdissuje kogoś już znanego. GlamRap o mnie napiszę i… Uda mi się jeszcze szybciej!

Czwarty typ – RAP PRZECIEŻ JEST W MODZIE, HMM… TAK! ZOSTANĘ RAPEREM ZA 15 MINUT!

Człowiek kompletnie niezwiązany z kulturą hip-hop. Mawia się, że piąty element hip-hopu to wiedza. Tak, właśnie tego nasz osobnik kompletnie nie ma. Ale przecież wyświetlenia i fejm trzeba sobie podbić, więc… Zacznę nagrywać rapy. Nieważne, że jestem YouTuberem (hehe, co najmniej już dwie ksywki się nasuwają), nieważne kim jestem, co robię na co dzień, że z hip-hopu kojarzę tylko tego Eminema… Rap to biznes. Wydam płytę w dwa tygodnie i zarobię na tym krocie. Kolega mnie tych poczwórnych nauczy to dam z cztery dwuwersy na nich i będzie, że technika pełną gębą.

Podsumowując…

Jasne, felieton jest napisany pod wpływem chwili i emocji dotyczących obecnej sytuacji na scenie, ale… Naprawdę to tak teraz wygląda. Czemu żaden raper nie ma podejścia do tego, by zostać artystą – muzykiem? Czemu się boi własnych pomysłów lub zwariowanych inspiracji, bo „może się nie przyjąć”? Czemu w modzie są lekkie i proste tematy, które na dodatek się powtarzają i nic nie wnoszą nowego? Czemu w modzie jest żywcem kopiowanie z zachodu?

O tym już w następnym artykule…

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów