Artykuły Felieton Wanna Be (Felieton)

Wanna Be (Felieton)

KOMENTARZY:
Marcin Nowak Marcin Nowak, 11:21:52, 28 maj '17r.

W dzisiejszych czasach rap jest rozpowszechniony na skalę światową. W dobie internetu każdy może posłuchać sobie danego wykonawcy z danego kraju. Wykonawców tych, czyli raperów, jest całkiem sporo. Stany Zjednoczone, Kanada, Francja, Niemcy. Obecnie te sceny są dosyć solidne dzięki kilku wykonawcom. Przytaczać przykładów nie będę, gdyż uważam, że nie jestem dostatecznie zorientowany, a także nie ma miejsca na to. Kontynuując, Polska scena jest także dobra i solidna, lecz nie mi to oceniać. Lecz skąd wzięli się raperzy na obecnych scenach? Ich początki były trudne. Brak internetu zmuszał ich do szukania kaset czy płyt na własną rękę. Rap było ciężko "zdobyć" na własność. Mała ilość wiedzy o rapie w Polsce w latach 90. spowodowała, że tylko Ci najwytrwalsi są obecnie weteranami sceny lub reprezentują starą szkołę. Rap nie był aż tak popularny w Polsce. Raperem było ciężko zostać.

Wróćmy do myśli wyjściowej. Dzisiaj każdy może posłuchać rapu z każdego zakątka świata. Na YouTube wpisujesz wykonawcę, bądź tytuł, i masz w ułamku sekundy dany utwór. Ale Ci obecni raperzy XXI wieku inspirują tych młodych słuchaczy do próby tworzenia tekstu, a potem utworów.

Pierwszym problemem jest oczywiście początek. Jak zacząć? Wpisując w Google "jak rapować?" dostajemy multum poradników lub poszczególnych rad. Młodzi ludzie zaczynaja próbować swoich sił na mikrofonach do Skype i słuchawkach dousznych. Ściągają program do nagrywania dzwięku i zaczynają. Nagrane utwory udostępniają znajomym pytając ich o opinie. Wiadomo, są pozytywne. Następnie udostępniają na szerszą skalę, na YouTube. Tam już się spotykają z krytyką, ale probują swoich sił dalej.

Oczywiście, takiego kogoś nie nazwiemy raperem. Kiedy się nim stanie? Nie wiem. Nie ma ogólnych wymagań do mianowania kogoś raperem. Nazwijmy go po prostu "wanna be", czyli ten, który dąży do bycia raperem.

Powiedzmy sobie otwarcie. Takich osób jest sporo. Zapewne dzięki łatwemu dostępowi do wiedzy o rapie, a także do samej muzyki, która inspiruje. Na każdym osiedlu jest conajmniej trzech takich. Strzelam, to nie są statystyki.

Po co oni tworzą? Z zajawki, dla znajomych, by się wybić. Trzy najczęstsze odpowiedzi. Załóżmy, że jesteśmy na etapie "by się wybić", to znaczy dostaliśmy kilka propsów i znajomi w nas wierzą. Ten etap niemal każdego "wanna be" spotkał. Pierwszy cel to zdobyć pierwszych słuchaczy (najczęściej znajomi, ale nie tylko). Drugi cel to zdobyć fanów, czyli słuchaczy czekających na kolejne, lepsze utwory. Trzeci cel to mieć uznanie u innych raperów ze sceny. Moim zdaniem po drugim celu stajemy się raperem. Aby być dobrym raperem trzeba osiągnąć trzeci cel.

Wielu "wanna be" nie udaje się dojść nawet do pierwszego celu. Z wielu powodów. Kopiowanie, brak warsztatu, itp. Ale niektórym się udaje. Zdobywają słuchaczy. Zdobywają fanów. Zostają raperami. Nasuwa się pytanie. Czemu im się udało?

Do głowy przychodzi mi kilka elementów. Zajawka pielęgnowana przez pracowanie nad warsztatem i treścią. Chęć przekazania czegoś ludziom - odbiorcom.
Pomysł na siebie, który chcemy zrealizować. A także inspiracja czerpanaa z poza rapu. Jest to ten element dodający nam nowości i oryginalności, równie ważny jak pomysł na siebie.

Jaki jest wniosek z tego wszystkiego? Otóż tych "wanna be" jest zdecydowanie za dużo. Zastanów się. Jaki jest Twój cel na tej drodze? Czy w ogóle masz cel? Jeśli to zwrotka dla znajomych, spoko. Dzielisz się zajawką w węższym gronie. Ale przyjdzie czas, że zachce Ci się czegoś więcej. Załóżmy, że ten nowy, ambitniejszy cel to płyta. Co byś chciał w niej zawrzeć, pokazać, ile w nią siebie chciałbyś włożyć? Pewnie non stop Ci coś nie wychodzi, ale się nie poddajesz, bo widzisz ten szczytowy cel. Ale masz ten cel, określiłeś się, więc próbuj dalej.

Ale jeżeli nie masz celu, rzuć to. Męczysz się i Ty, i my. Nie każdy musi być raperem, choć jest to ostatnio po prostu modne. Ja wiem, że łatwo było Ci zacząć, bo takie czasy. Ale nie każdy się do tego nadaje. Nie zmuszaj się. Próbowałeś. Cel nie powinien być wymuszony. Albo czujemy go, albo nie. Albo wierzymy, że się uda, albo nie. Albo to szczerze kochamy, albo robimy to z przymusu, z jakiegoś wpływu lub przez kogoś.

Jeżeli jesteś "wanna be" to mam do Ciebie prośbę. Posłuchaj samego siebie po prostu i oceń to jak najobiektywniej i najpokorniej się da.

Przeczytaj więcej artykułów
e