Artykuły Recenzja Zen - Zimne ognie (Recenzja)

Zen - Zimne ognie (Recenzja)

KOMENTARZY:
Remulus  Duma Remulus Duma, 18:42:17, 28 luty '17r.


Kto nie zna ZEN'a, może go kojarzyć w dużej mierze z projektu z Emes'em. Jako duet Egotrue, wrocławiak wydał najpierw krążek W drodze do jutra (2012) pod szyldem So Fresh Label oraz dwa następne albumy: To przyszło samo EP oraz Definicja ego (oba 2014) pod skrzydłami Fandango Records. 16 marca bieżącego roku, raper z 71 już jako zawodnik MaxFloLabu, zaprezentował Nam 13 premierowych utworów. 

Klimatycznie ocierających się o modne od paru lat nurty rapu, wykorzystujące auto-tune (choć sam od niego stroni), podśpiewywane refreny i mocno ekseprymentalne, acz spokojne, zrównoważone i nietuzinkowe bity. ZEN'a przede wszystkim charakteryzuje nieprzeciętne flow i mocno błyskotliwe teksty. Po przesłuchaniu Zimnych Ognii, można odnieść wrażenie, że ZEN brzmi nieco jak tekstowa hybryda Bisza, posiadająca feeling i emisję głosu niczym Mam Na Imię Aleksander, nie przypadkiem z resztą, wyżej wymieniony jegomość udzelił się gościnnie w kawałku Biorę to na siebie. Natomiast, jeśli chodzi o klimat longplaya, to przypomina mi on ździebko ten, który można znaleźć chociażby nawet na W drodze do domu Mroka. Ciepły funk i nowocześnie brzmiące bangery, przeplatą się z zimnymi obserwacjami na ciut niepokojących instrumentalach. Raper czasami przyśpiesza, czasami zwalnia. Testuje swoje flow, eksperymentuje i sprawdza/mierzy się z każdym podkładem i co najważniejsze, radzi sobie na nich bez wyjątku. 

Zimne ognie, choć reprezentują podejści nowatorskie, postępowe i nietradycyjne, nie są przepełnione agresją, braggadacio i nawijkami o tym, o czym teraz się najczęściej nawija w nowym nurcie, czyli klasycznej trójcy (hajs, dupy, melanż), o której już kiedyś pisałem. Najnowszy długograj 1/2 Egotrue, daje do myślenia, jeśli chodzi warstwe tekstową. Nie zabraknie na nim metafor, porówanań, ale również prawdziwej, szczerej i bezkompromisowej gadki. Tym krążkiem ZEN udowadnia, że geneza ksywki raczej nie jest przypadkowa. Buddysjki nurt, a zarazem jego odłam, jakim jest Zen świetnie promuje, album jako zrównoważone, zbalansowane oraz rytmiczne wydawnictwo. Słucha się w go w spósób ciągły. Nie przynudza i ma się ochotę na wciśnięcie przycisku play jeszcze raz. Gratuluje produkcji i polecam.

Na krążku gościnne zwrotki zaliczyli: KID oraz Mam Na Imię Aleksander.

Za produkcje odpowiadają: Markuszynsky, HVZX, Szatt, Ironic Beats i Suwal. 

Bartłomiej Woroń (RapDuma.pl, FB: Podziemnyrap,Krkrap). 

Przeczytaj więcej artykułów
e