Artykuły Felieton Podsumowanie Roku 2016!

Podsumowanie Roku 2016!

KOMENTARZY:
Remulus  Duma Remulus Duma, 21:19:09, 02 styczeń '17r.

 


Rok 2016 pod wieloma względami był rokiem tragicznym. Od śmierci wielu znanych osób przez sytuacje ze świata. Jednak w polskim rapie był to okres bardzo owocny z wysypem naprawdę dobrych albumów, co podczas takich podsumowań w gruncie rzeczy nie jest zbyt pomocne dla autora. Wybrać tak, by nie pominąć naprawdę najlepszych pozycji? Jestem pewny, że to niewykonalne, ale oto dziesiątka płyt, które na pewno warto sprawdzić, jeśli do tej pory tego nie zrobiłeś!



Specjalne wyróżnienie: Nieznanyklarenz Ofbitwarmup mixtape



10. Flaszki i Szlugi "Nareszcie"
Album, który niestety przeszedł bez echa i nie widziałem go jeszcze w żadnym z podsumowań, które miałem okazję przejrzeć. Aż dziw, bo oryginalność tego duetu wyprzedza wszelkie podejście. Król Świata z błyskotliwymi wersami świetnie płynie po bitach swojego brata, Brata Jordaha, który rok 2016 może zaliczyć do udanych wnioskując po własnie FiS, płycie z Ablem czy Małych Miastach. Oryginalność, charyzma i ogromny potencjał na przyszłość.


9. Rasmentalism "1985"
Po "Wyszli coś zjeść" niektórzy zarzucali Rasowi i Mentosowi, że się wypalili. Z płytą "1985" pokazali wszystkim jak bardzo się mylili. Świeżość produkcji jakie zaprezentował nam Ment oraz dojrzałe zwrotki Rasa sprawiają, że nie jest to kolejna produkcja do opchnięcia prostemu słuchaczowi. Prawdziwy, dojrzały i szczery album, najdojrzalszy do tej pory w karierze duetu wzbogaconego ciekawymi featuringami Mesa czy Otsochodzi sprawia, że musieli się tutaj znaleźć.


8. Bisz/Radex "Wilczy humor"
Bisz chyba lubi zaskakiwać. Ba, on uwielbia to robić! Słuchacze oczekują drugiego "Wilka chodnikowego" lub "Labiryntu babel"? Dajmy im "Wilczy humor"! Ludzie chyba nie spodziewali się takiego połączenia, w którym i tak już wszechstronny Bisz łączy siły z Radexem i balansuje między muzyką alternatywną, rapem i poezją jednocześnie. Tak lekkiego albumu o sprawach przyziemnych, ale ważnych w tym roku oprócz "Vixtorii" Vixena oraz "Ała" Mesa nie było.


7. Białas "H8M4"
SB Maffija przeżywa rozkwit i potwierdzi to każdy, kto choć trochę interesuje się tym, co dzieje się na scenie. Wystarczy spojrzeć na ich debiut wydawniczy, czyli właśnie czwartą część "H8ME". Białas powrócił do konwencji chamskiej, bezkompromisowej braggi plując żyletkami we wszystkich wokół jednocześnie zgarniając wszystko dla siebie. Choć "#nowanormalność" z Solarem łamie pewne standardy i idzie o krok dalej, "H8M4" zdecydowanie jest sztandarowym wydawnictwem spod szyldu SB Maffija Label.


6. Eldo "Psi"
Szczerze mówiąc, sam nie spodziewałem się, że Eldo może mnie zaskoczyć, a tym bardziej trafić do podsumowania roku i to na takim miejscu. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale nie oczekiwałem tego, co finalnie dostaliśmy. Album dość ciężki lirycznie i lekki pod względem podkładów jednocześnie. Warszawiak zdecydowanie ma zadatki na poetę, które na tym albumie uwidoczniają się jeszcze bardziej.


5. Gedz "Ameba"
Cóż, tutaj mógłbym skończyć na jednym krótkim zdaniu w stylu "Gedz wydał płytę". Byłoby to jednak za mało, by opisać to, co dzieje się na tym albumie. Gedz podaje nam pełen nowoczesnych patentów krążek z taką ilością treści, której nie doznajemy zbyt często nawet u starszych graczy. Świetnie poskładane teksty i bity pasujące do Gedza stawiają go na czołówce sceny, a tą płytą poszedł o poziom wyżej niż przy "NNJL".


4. Paluch "Ostatni Krzyk Osiedla"
Dwa albumy w jednym roku? Oba platynowe? Kto mógł tego dokonać jak nie Paluch? Francuskie brzmienia na polskim podwórku to zdecydowanie coś, w czym Poznaniak czuje się jak ryba w wodzie, a słuchacze najwidoczniej tego chcą. Po naprawdę świetnie przyjętym "10/29" Paluch wydał mocno uliczny "Ostatni Krzyk Osiedla", który słuchacze odebrali równie dobrze. Nic dziwnego, skoro rzadko kiedy otrzymujemy autentyczny, uliczny album od gościa, któremu od dawna wychodzi i nie musi się martwić o byt swój i rodziny.


3. Łona/Webber "Nawiasem mówiąc"
No czego mogliśmy spodziewać się po płycie Łony i Webbera? Stały, najwyższy poziom i styl, którego nie osiągnął nikt inny oprócz Łony, jeśli chodzi o teksty i nikt prócz Webbera, gdy mówimy o produkcjach. Kolejna płyta, obok "Wilczego humoru" traktująca o przyziemnych rzeczach opowiedzianych w sposób lekki i przyjemny, a jednocześnie dobitny. Obyśmy na kolejny album nie czekali tyle, co na ten.


2. O.S.T.R. "Życie po śmierci"
Po "Podróży zwanej życiem" ludzie sądzili, że Adam Ostrowski nie wyda już lepszej płyty. Przekonanie to wzmocnił fakt o bardzo poważnym stanie zdrowia rapera, który po udanej walce z chorobą zapowiedział kolejny album. I rzeczywiście, Ostry dał nam kolejną porcję świetnej muzyki opowiadając jednocześnie bardzo wzruszającą historię o jego powrocie do formy. Album pod każdym kątem dopieszczony przez gospodarza wraz z Killing Skills. Dodatkowymi atutami są wokale Sachy Vee oraz Ostrego Juniora, który swoją drogą ukradł tacie kawałek. Szczery, pełen emocji i serca krążek, który na długo zostanie w pamięci słuchaczy.


1. Ten Typ Mes "Ała"
No i nareszcie, pierwsze miejsce! Tak naprawdę miejsce pierwsze i drugie mogłyby spokojnie zamieniać się miejscami do woli, ponieważ bardzo ciężko zdecydować, który z tych albumów jest lepszy. Obaj raperzy stanęli na wysokości zadania dając nam więcej, niż się spodziewaliśmy. Stwierdziłem jednak, że za te bardzo ciekawe featuringi na "Ała" stanie na czele tego zestawienia. Album pełen najróżniejszych emocji oraz klimatów. Mes wiele razy już udowodnił, że potrafi lawirować między gatunkami i na najnowszym albumie także to robi z genialnym skutkiem. Opisując ten album jednym zdaniem, pokusiłbym się o parafrazę: "Nie ma możliwości żeby była lipa".



Autor: Igor Wiśniewski


Rok 2016 pod wieloma względami był rokiem tragicznym. Od śmierci wielu znanych osób przez sytuacje ze świata. Jednak w polskim rapie był to okres bardzo owocny z wysypem naprawdę dobrych albumów, co podczas takich podsumowań w gruncie rzeczy nie jest zbyt pomocne dla autora. Wybrać tak, by nie pominąć naprawdę najlepszych pozycji? Jestem pewny, że to niewykonalne, ale oto dziesiątka płyt, które na pewno warto sprawdzić, jeśli do tej pory tego nie zrobiłeś!



Specjalne wyróżnienie: Nieznanyklarenz Ofbitwarmup mixtape



10. Flaszki i Szlugi "Nareszcie"
Album, który niestety przeszedł bez echa i nie widziałem go jeszcze w żadnym z podsumowań, które miałem okazję przejrzeć. Aż dziw, bo oryginalność tego duetu wyprzedza wszelkie podejście. Król Świata z błyskotliwymi wersami świetnie płynie po bitach swojego brata, Brata Jordaha, który rok 2016 może zaliczyć do udanych wnioskując po własnie FiS, płycie z Ablem czy Małych Miastach. Oryginalność, charyzma i ogromny potencjał na przyszłość.


9. Rasmentalism "1985"
Po "Wyszli coś zjeść" niektórzy zarzucali Rasowi i Mentosowi, że się wypalili. Z płytą "1985" pokazali wszystkim jak bardzo się mylili. Świeżość produkcji jakie zaprezentował nam Ment oraz dojrzałe zwrotki Rasa sprawiają, że nie jest to kolejna produkcja do opchnięcia prostemu słuchaczowi. Prawdziwy, dojrzały i szczery album, najdojrzalszy do tej pory w karierze duetu wzbogaconego ciekawymi featuringami Mesa czy Otsochodzi sprawia, że musieli się tutaj znaleźć.


8. Bisz/Radex "Wilczy humor"
Bisz chyba lubi zaskakiwać. Ba, on uwielbia to robić! Słuchacze oczekują drugiego "Wilka chodnikowego" lub "Labiryntu babel"? Dajmy im "Wilczy humor"! Ludzie chyba nie spodziewali się takiego połączenia, w którym i tak już wszechstronny Bisz łączy siły z Radexem i balansuje między muzyką alternatywną, rapem i poezją jednocześnie. Tak lekkiego albumu o sprawach przyziemnych, ale ważnych w tym roku oprócz "Vixtorii" Vixena oraz "Ała" Mesa nie było.


7. Białas "H8M4"
SB Maffija przeżywa rozkwit i potwierdzi to każdy, kto choć trochę interesuje się tym, co dzieje się na scenie. Wystarczy spojrzeć na ich debiut wydawniczy, czyli właśnie czwartą część "H8ME". Białas powrócił do konwencji chamskiej, bezkompromisowej braggi plując żyletkami we wszystkich wokół jednocześnie zgarniając wszystko dla siebie. Choć "#nowanormalność" z Solarem łamie pewne standardy i idzie o krok dalej, "H8M4" zdecydowanie jest sztandarowym wydawnictwem spod szyldu SB Maffija Label.


6. Eldo "Psi"
Szczerze mówiąc, sam nie spodziewałem się, że Eldo może mnie zaskoczyć, a tym bardziej trafić do podsumowania roku i to na takim miejscu. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale nie oczekiwałem tego, co finalnie dostaliśmy. Album dość ciężki lirycznie i lekki pod względem podkładów jednocześnie. Warszawiak zdecydowanie ma zadatki na poetę, które na tym albumie uwidoczniają się jeszcze bardziej.


5. Gedz "Ameba"
Cóż, tutaj mógłbym skończyć na jednym krótkim zdaniu w stylu "Gedz wydał płytę". Byłoby to jednak za mało, by opisać to, co dzieje się na tym albumie. Gedz podaje nam pełen nowoczesnych patentów krążek z taką ilością treści, której nie doznajemy zbyt często nawet u starszych graczy. Świetnie poskładane teksty i bity pasujące do Gedza stawiają go na czołówce sceny, a tą płytą poszedł o poziom wyżej niż przy "NNJL".


4. Paluch "Ostatni Krzyk Osiedla"
Dwa albumy w jednym roku? Oba platynowe? Kto mógł tego dokonać jak nie Paluch? Francuskie brzmienia na polskim podwórku to zdecydowanie coś, w czym Poznaniak czuje się jak ryba w wodzie, a słuchacze najwidoczniej tego chcą. Po naprawdę świetnie przyjętym "10/29" Paluch wydał mocno uliczny "Ostatni Krzyk Osiedla", który słuchacze odebrali równie dobrze. Nic dziwnego, skoro rzadko kiedy otrzymujemy autentyczny, uliczny album od gościa, któremu od dawna wychodzi i nie musi się martwić o byt swój i rodziny.


3. Łona/Webber "Nawiasem mówiąc"
No czego mogliśmy spodziewać się po płycie Łony i Webbera? Stały, najwyższy poziom i styl, którego nie osiągnął nikt inny oprócz Łony, jeśli chodzi o teksty i nikt prócz Webbera, gdy mówimy o produkcjach. Kolejna płyta, obok "Wilczego humoru" traktująca o przyziemnych rzeczach opowiedzianych w sposób lekki i przyjemny, a jednocześnie dobitny. Obyśmy na kolejny album nie czekali tyle, co na ten.


2. O.S.T.R. "Życie po śmierci"
Po "Podróży zwanej życiem" ludzie sądzili, że Adam Ostrowski nie wyda już lepszej płyty. Przekonanie to wzmocnił fakt o bardzo poważnym stanie zdrowia rapera, który po udanej walce z chorobą zapowiedział kolejny album. I rzeczywiście, Ostry dał nam kolejną porcję świetnej muzyki opowiadając jednocześnie bardzo wzruszającą historię o jego powrocie do formy. Album pod każdym kątem dopieszczony przez gospodarza wraz z Killing Skills. Dodatkowymi atutami są wokale Sachy Vee oraz Ostrego Juniora, który swoją drogą ukradł tacie kawałek. Szczery, pełen emocji i serca krążek, który na długo zostanie w pamięci słuchaczy.


1. Ten Typ Mes "Ała"
No i nareszcie, pierwsze miejsce! Tak naprawdę miejsce pierwsze i drugie mogłyby spokojnie zamieniać się miejscami do woli, ponieważ bardzo ciężko zdecydować, który z tych albumów jest lepszy. Obaj raperzy stanęli na wysokości zadania dając nam więcej, niż się spodziewaliśmy. Stwierdziłem jednak, że za te bardzo ciekawe featuringi na "Ała" stanie na czele tego zestawienia. Album pełen najróżniejszych emocji oraz klimatów. Mes wiele razy już udowodnił, że potrafi lawirować między gatunkami i na najnowszym albumie także to robi z genialnym skutkiem. Opisując ten album jednym zdaniem, pokusiłbym się o parafrazę: "Nie ma możliwości żeby była lipa".



Autor: Igor Wiśniewski

Przeczytaj więcej artykułów
e