Artykuły Wywiad Swiat muzyki według Lenzy'ego (Wywiad)

Swiat muzyki według Lenzy'ego (Wywiad)

KOMENTARZY: 0
Remulus  Duma Remulus Duma, 18:28:09, 21 czerwiec '16r.



Jakie były początki Lenzy'ego?
Początek mojej "kariery" to głównie muzyka elektroniczna, wszystko zaczęło się od niej. Później zainteresowałem się tworzeniem muzyki filmowej i zacząłem ją miksować z innymi gatunkami, w rapowe brzmienia ewoluowałem naturalnie, to był kolejny krok na drodze kogoś kto nie chce zostać zaszufladkowany w jednym gatunku muzycznym. Chciałem się rozwijać. Moją małą "misją" było to żeby coś zmienić w polskim rapie, wtedy jeszcze większość nie była otwarta na eksperymentowanie i nowe brzmienia. 

Potem był Bisz? 
Tak, pewnego dnia znalazłem Jego klip do Pollocka, miał wtedy 15tys. wyświetleń. Stwierdziłem, że to jest człowiek, który ma ogromny talent i od dawna zasługuje na sukces, intuicja podpowiedziała mi żeby się z nim skontaktować, więc napisałem do Niego na Facebooku. O dziwo odpisał i zajarał się bitem, który wysłałem w załączniku, a żeby było śmieszniej wziął ten, którego wcześniej VNM nie wziął...

Czyli do VNM-a też podbijałeś, tak?
Tak, wysyłałem wcześniej ten bit, spodobał mu się, ale stwierdził, że nie zna mnie i bierze pieniądze za zwrotki, więc na tamten moment odmówiłem współpracy. Koniec końców, jestem wdzięczny VNM-owi za to, że wtedy nie wyszło nam, bo i tak po latach nawiązaliśmy współpracę. Taki "efekt motyla" trochę.

Minęło już trochę czasu, ale jak wspominasz wręczenie złotych płyt za Wilka chodnikowego? 

Ten album był mocno rewolucyjny i namieszał w polskim hip-hopie, ale chyba nikt się nie spodziewał, że odniesie tak wielki sukces i okryje się złotem w tak szybkim tempie, a ja się na nim znalazłem! To był szok. Na samym wręczaniu płyt byłem mocno stremowany i do samego końca w myślach błagałem, żeby tylko Bisz nie wywołał mnie przy wręczeniu płyt, ale niestety stało się <śmiech>! Pod sceną stało mnóóóóstwo ludzi, nie chciałem wchodzić na scenę.
Podsumowywując - stres, euforia i najlepszy koncert, na jakim byłem! Później posypało się wiele propozycji współpracy ze znanymi raperami.

Powiedz mi, skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie do muzyki, i jak to było z pierwszymi bitami? Zwlekałeś żeby komuś pokazać, czy byłeś na tyle pewny swoich umiejętności, że nie bałeś się opinii innych?
Gdy byłem mały, mój ojciec zaszczepił mi pasję do muzyki, puszczał mi np. Kalibra 44, "Plus i minus" ciągle słuchałem <śmiech> Metallica, Tupac, Coolio, TSA, Dżem, różne odłamy muzyki elektronicznej, długo by tak wymieniać. Później słuchałem audycji radiowych Kalwi i Remi, na których puszczano sety z imprez, wtedy zacząłem je analizować, rozkładać piosenki na czynniki pierwsze. Pewnego dnia stwierdziłem, że chciałbym tworzyć własną muzykę od podstaw i zostać też DJ'em. W wieku gimnazjalnym dostałem swój pierwszy komputer i przypadkiem znalazłem w jakiejś gazetce komputerowej program do tworzenia muzyki.



A co z tym pierwszym bitem?
Pierwsze "bity" mają to do siebie (przynajmniej w moim przypadku), że nie były zbyt zadowalające <śmiech> Po czasie zrozumiałem, że tamten okres był bardzo ważny, bo pomimo złych początków, nie warto się poddawać, tylko konsekwentnie iść do przodu, a sukces przyjdzie, jeśli na niego odpowiednio zapracujesz ~ Lenzy Coehlo <śmiech> 

Pamiętasz nazwę tego programu, o którym mówiłeś wcześniej?
E-JAY. To był bardzo prymitywny program, były na nim gotowe melodie, elementy perkusji itd. Ale dzięki temu programowi zacząłem bardziej rozumieć z czego zbudowana jest muzyka. Jakieś trzy miesiące póżniej znalazłem następny numer tej samej gazetki (nie pamiętam tytułu!), i tam z kolei, znalazłem program FL Studio, na którym pracuje do dzisiaj. W nim już od podstaw kreujesz swoje dźwięki itd. a jest na tyle intuicyjny, że łatwo jest mi przelać to, co mam w głowie na komputer.

Tak, widziałem Twoje posty na facebooku opisujące radość z przelania pomysłu na muzykę <śmiech>. Ale kontynuuj.

Gdy opanowałem podstawy produkcji, zacząłem współpracować z lokalnymi ekipami. Po pewnym czasie, gdy byłem już bardziej pewny swoich umiejętności, chciałem spróbować czegoś więcej i zobaczyć czy moje podkłady są zdolne przebić się gdzieś szerzej. Poprzeczkę postawiłem sobie bardzo wysoko, czyli pierwsza liga rapowa w Polsce. I tak zacząłem od VNM-a, ale o tym już wspominałem wyżej, wiadomo jak się dalej sprawy potoczyły.

Jak wygląda Twój dzień? Julas w wywiadzie powiedział, że czasem wstawał nawet o 14 i dużo pracuje po nocach. Ty też masz nocki z wyboru? 
Początki bywały takie, że nawet nie jadałem śniadań, obiadów, czy kolacji, wstawałem i od razu siadałem do tworzenia, które trwało do późnych godzin nocnych/porannych <śmiech>. To był taki wczesny etap poznawania wszystkiego, bardzo dużo czasu, praktycznie całe dnie poświęcałem muzyce. Od kilku lat staram się prowadzić bardziej normalny tryb życia i funkcjonować od rana. Staram się odpisywać na maile, wiadomości na facebooku (wiem wiem! przynajmniej na część! <śmiech> za dużo ich jest czasami..). Oprócz pracy twórczej jest też część "logistyczno - biznesowa". Po wszystkich obowiązkach i uzgodnionych tematach ze spokojną głową mogę usiąść i oddać się muzyce. 

Nie myślałeś w przeszłości, a może masz plany na przyszłość, żeby kiedyś spróbować swoich sił wokalnie? 
Niestety miewam takie przebłyski do dzisiaj. 




Niestety? Przecież jesteś gościem, który chce się rozwijać, nie jest to jakiś krok do przodu?
Tak, masz rację, ale nie mam predyspozycji wokalnych. Bardziej widzę siebie w roli człowieka, który tworzy linie melodyczne dla wokalistów (nie pamiętam profesjonalnej nazwy), albo ghostwritera. 

Producent a beatmaker, bo przyznasz mi, że jest między tym różnica, prawda?
Nie zgłębiałem, jakie są sztywne regułki w Wikipedii, ale z mojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że beatmaker to człowiek, który tworzy, powiedzmy, 10 bicików dziennie, idzie na "ilość", za dużo jego w sumie nie obchodzi, nie ogarnia np.finalnych aranży, mixów, masterów, tego jak dany numer będzie odebrany itd. i na tym jego praca się kończy. W USA np., są ludzie od pisania tekstów, wokalistów, ludzi od tworzenia melodii/akordów/aranży, inżynierów dźwięku, ludzi od mixu, od mastreingu, producentów muzycznych itd. itp. Producenci mogą być też w sumie, chyba każdym z wyżej wymienionych? To oni podpisują się pod produktem finalnym. 
Producent a beatmaker różni się tym, że ten drugi robi tylko/aż bity, a producent tworzy, odpowiada za całość i może wszystko, coś jak reżyser, który i pisze scenariusz, i gra w danym filmie.

Nie jest to czasem tak, że wszystko jest kwestią ambicji. Bo na początku i tak nie ma się zbytnio wpływu gdzie to dotrze, po czasie dopiero pojawiają się znajomości i cały szum wokół danej osoby. I wtedy trzeba podjąć decyzję, czy przekształci się w coś więcej, czyli producenta, czy zostanie tam gdzie jest i będzie klepać dalej, tak jak to nazwałeś, BICIKI. 
Dokładnie tak, masz rację, tylko od nas samych zależy, jaką drogę wybierzemy.

Mix/mastering, bo zajmujesz się też tym. To co jest ważniejsze i może opowiesz coś o tym? 
Kiedy masz stworzony podkład, następnym krokiem jest właśnie mix, czyli z osobna "poprawia" się każdą ze ścieżek w utworze. Zaczynając od każdego elemntu perkusji z osobna, wokali, kończąc na efektach, wybuchach, itd. 

No a mastering?
Mastering zaczynasz, kiedy masz ukończone, powiedzmy, wszystkie utwory na płytę i są one finalnie zmixowane. Wtedy rozpoczynasz końcowy etap dopieszczania wszystkich utworów. Później podciągasz je do tego samego poziomu głośności i brzmienia. Tak w wielkim skrócie. Dodam, że mix i mastering u mnie trwa przeważnie dłużej niż sama produkcja. Są to bardzo skomplikowane procesy, więc lepiej jak nie będziemy tego opisywać dokładniej, zostawmy to na inny wywiad <śmiech>
A co jest ważniejsze? Nie da się określić, mix i mastering idą zawsze w parze i są tak samo BARDZO WAŻNE.

Jeżeli chodzi o sprzedaż bitów, to jak to wygląda u Ciebie, musisz kogoś znać, czy nie gra to roli? 
Jakiś czas temu sprzedawałem swoje podkłady wszystkim, którzy się zgłaszali. Wychodziłem z założenia, że jeśli się zgłosili i chcą zapłacić za moją pracę, są obiektywnie na odpowiednim poziomie, i na szczęście zawsze tak było. 

Na dzień dzisiejszy się coś zmieniło?
Ograniczyłem sprzedaż głównie do mainstreamu i paru znajomych, ale raz po raz można coś ode mnie wyrwać.

Masz sytuacje, w której podchodzi ktoś do Ciebie i mówi, albo prosi Cię zrób mi bit JAK ktoś tam. Zdarzają Ci się takie sytuacje?
Miałem kilka takich sytuacji i często podejmowałem wyzwanie. Najpiękniejsze w tym wszystkim było to, że finalnie i tak wychodziło zupełnie coś innego, lepszego i typowo mojego! W tym tkwi piękno muzyki! A każda ze stron była zawsze zadowolona. Ale nawet jeśli któryś/czyjś podkład brzmiałby mniej lub bardziej podobnie do określonego stylu itd. to sądzę, że na dzień dzisiejszy nie jest to do końca złe, ponieważ w muzyce jak i w każdej dziedzinie życia, mamy nadane pewne standardy, które ułatwiają i przyśpieszają nam pracę. Zrozumiałem to stosunkowo niedawno, bo wcześniej raczej przesadzałem i miałem zbyt indywidualne podejście do każdego numeru...

Masz też jakieś swoje obsesje muzyczne? Wiesz, chodzisz po mieście i jak coś usłyszysz to potem w domu szukasz tego dźwięku. Albo zbierasz dźwięki, bo wiem, że są ludzie, którzy mają czasem imponującą ilość w swoich kolekcjach. 
Właśnie moją obsesją było zbyt indywidualne podejście do każdej produkcji. Miałem obsesję na punkcie unikalności każdego z dźwięków, sampli itd. Nigdy ten sam dźwięk nie mógł powtórzyć się ponownie w kolejnej produkcji. Wszystko musiało być idealne w 100%.

Ale próbowanie osiągnąć za każdym razem czegoś UNIKATOWEGO I IDEALNEGO to przecież pułapka. Prędzej czy później się na to wpadnie i raczej nie należy za tym podążać. Z kolei pracowanie nad jak najwyższą jakością tego, co się robi - to jest wskazane, co nie?
Tak, po czasie właśnie zorientowałem się, że nie było to wcale dobre, dążąc do ideału zabijało to we mnie kreatywność, przez to odkładałem większość projektów "na potem". Dzisiaj staram się nie rozmyślać za dużo, zamykać projekty i pracować właśnie nad lepszą jakością swoich prac.

W ogóle, zauważyłem, że producenci zdobywają coraz większą popularność. Spójrzmy np. na SoDrumatica, Czarnego z HIFI Bandy, Chrisa Charsona czy Matheo. Myślisz nad płytą producencką?
Tak, mam w planach, chyba jak większość producentów. Jak na razie jeszcze szlifuje swój warsztat. Czuję się na siłach, ale chciałbym się do tego dobrze przygotować i skończyć też projekty, które teraz mam na głowie. 

Sampling, kluczowanie, czy coś innego, masz jakieś swoje ulubione zabiegi muzyczne?
Ogólnie zabawa dźwiękami/teksturami, modulacja tych dźwięków nakładanie różnego rodzaju efektów, layering, automatyzacja wszystkiego. 

A co ze sprzętem, bo ja osobiście widząc niektóre studia muzyczne, z tym całym sprzętem, zniechęciłbym się poważnie. Od czego zaczynałeś Ty i na czym aktualnie pracujesz?
Początek był taki, że na komputerze, który miałem dawał mi szanse pograć w Mario <śmiech>. Ale nie poddawałem się i pomimo ułomności sprzętu starałem się coś tworzyć. Teraz mamy inny standard, przeciętny komputer daje większe pole do popisu, nawet istnieją aplikacje na smartphonach do robienia muzyki.
Aktualnie posiadam:
- komputer z procesorem i7-4770, 
- 8GB RAM (trzeba dokupić więcej),
- odsłuchy KRK VXT 6 (z których jestem bardzo zadowolony!),
- interfejs AKAI EIE,
- jakaś w miarę tania klawiatura MIDI (więcej do szczęścia nie potrzeba).

Co jest najważniejsze dla Ciebie przy tworzeniu muzyki? 
Początek jest taki, że długo może Ci nic nie wychodzić tak jak myślałeś. Także jeżeli miałbym to uporządkować, to na pierwszym miejscu byłby zapał, chęć ciągłego rozwijania swoich umiejętności, konsekwencja i nie poddawanie się, ja wiem, że to banał, ale tak to niestety/stety wygląda. 

Skąd Ci się wzięło to ukrywanie twarzy, jest to część Twojego wizerunku? 
Tak, jest to zabieg artystyczny, wyjście trochę poza schemat. Może być to "szokujące" dla społeczeństwa i trochę niepokojące, niezrozumiałe, równie jak moja muzyka. Staram się łączyć kwestie wizerunku z muzyką, żeby wszystko stanowiło jedność. Chciałbym też, żeby bardziej liczyła się twórczość, niż osoba za nią stojąca. Dodatkowo, jeśli jesteś spostrzegawczy, na ręce staram się układać swoje inicjały "LY", więc nic tutaj nie jest kwestią przypadku czy głupiej mody, którą ostatnio niestety dużo ludzi podłapuje..
Ale spokojnie, na co dzień nie chodzę po mieście jak idiota ukrywając twarz, z reguły ludzie znają mnie i wiedzą jak wyglądam. <śmiech>

Wydałeś EP "Infinity", jesteś zadowolony z odbioru tej płyty? 
Tak, jestem bardzo zadowolony, dużo ludzi po tej płycie zaczęło wysyłać mi wiadomości z pozytywnymi opiniami, słano mi "propsy" od ludzi "z branży" <śmiech> jak i normalnych słuchaczy. Myślę, że mogłem się w końcu wykazać tą płytą, że nie tylko rapowymi bitami żyję i stać mnie na dużo więcej. Zszedł prawie cały nakład, czyli niecałe 500 sztuk. Jak na ciężką instrumentalną EP'kę, patrząc na dzisiejsze realia, w dobie Internetu jest to myślę dobry wynik.

No tak, ale patrząc chociażby na status złotej płyty w Polsce, to osiągnąć sprzedaż 15 tysięcy w kraju gdzie jest nas prawie 40 mln to słaby wynik.
Nie jestem całkiem przeciwny nielegalnym rozpowszechnianiem mojej muzyki, bo jest to też jakaś forma promocji. Ale tak jak powiedziałeś - 15tys. za złotą płytę daje do myślenia..

Inne zainteresowania oprócz muzyki?
Fotografia (był mały epizod chwilę przed muzyczną przygodą <śmiech>!) a w przyszłości chciałbym zajmować się kręceniem wideoklipów, żeby dopełniać całości mojej artystycznej wizji, bo obraz i dźwięk idą ze sobą w parze, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jakie muzyczne plany ma Lenzy na 2016 rok? 
Mam w planach wrzucić w Internet darmową instrumentalną EP'kę . Będzie to dość ciekawy projekt, zrobię na przekór mojej chorej ambicji i perfekcjonizmowi, ponieważ mam zamiar zrobić ją w tydzień! 
Jestem w trakcie robienia płyty z moim ziomkiem Lou. Projekt nadal ewoluuje, pierwotnie w planach mieliśmy zrobić płytę wspólnie, ale Lou dostał jeszcze dużo propozycji od innych producentów. Temat jest jeszcze po prostu otwarty. A co do samej płyty, to przeczuwam kolejny mega sukces... więcej zdradzić nie mogę.
Będę też na nowej płycie SBMafiji, możliwe, że będzie do tego kręcony klip. 
Może w końcu uda mi się coś zrobić z Kękę?
Możliwe, że będę też odpowiedzialny za muzykę do filmu krótkometrażowego.

W takim razie życzę powodzenia i dzięki za rozmowę!
Dzięki również.













Lenzy na FB

Rozmawiał: Maciej Herzog
Fot.: Kuba Makowski

×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów