Artykuły Wywiad "Dzięki oryginalności i pokazywaniu tego, że jesteśmy inni, daliśmy radę…" - Wywiad z Echinacea

"Dzięki oryginalności i pokazywaniu tego, że jesteśmy inni, daliśmy radę…" - Wywiad z Echinacea

KOMENTARZY:
Remulus  Duma Remulus Duma, 23:16:24, 13 kwiecień '11r.



Echinacea to inaczej jeżówka. Skąd wziął się pomysł na taką nazwę? 

Parker: Po pierwsze to jest gra słów - bo zawiera słowo Echo ,czyli nazwę zespołu, z którego pochodzimy, a po drugie jest to nawiązanie do tego, co tworzymy, czyli czegoś naturalnego.
Pudel: A ja od czasów dzieciństwa pasjonuję się ziołolecznictwem i uprawą naturalnych roślin. Jako ciekawostkę, mogę powiedzieć, że od jakichś 10 lat hoduję cytrynę. Echinacea to roślina lecznicza, chcieliśmy, żeby nasz projekt tak samo oddziaływał na człowieka. 
Parker: Żeby wzmacniała odporność. 
Siódmy: Chcemy wzmacniać odporność ludzkich umysłów!
Pudel: Na jednej z imprez, na której pracowałem, dałem komuś (chyba realizatorowi wizji- pozdrawiam!) naszą naklejkę. A on do mnie- co ty dystrybuujesz lekarstwa, czy co? Musiałem mu wytłumaczyć, że to nazwa naszego bandu. 


Ok, to widzę, że nazwa bardzo przemyślana. A skąd w ogóle pomysł na połączenie sił i założenie zespołu? 

Pudel: Znaliśmy się wcześniej. Siódmy robił swoje, my robiliśmy swoje. Graliśmy razem w Echo z zespołem Freeway. Siódmy wpadał do nas na freestyle, dogrywał różne kawałki i wtedy stwierdziliśmy, że zrobimy razem płytę (kiedyś), a potem przyszedł ten moment, że stwierdziliśmy- tak, to teraz. 
Siódmy: Nie wszyscy wiedzą, że kiedy założyliśmy zespół to pisaliśmy pod nasze bity. Wczoraj w nocy kiedy robiłem bity, skojarzyłem sobie, że przecież przy zakładaniu zespołu nagrywaliśmy pod nasz podkład. Ale jakoś w praniu wyszło, że jednak zostaliśmy przy Kixnarze i Rouxspanie. 

Nie jesteście z jednego zespołu, czy więc przy tworzeniu nie ma kłótni? 

Parker: Wiadomo, że ścierają nam się różne wizje, ale chyba właśnie o to chodzi. To jest zespół, złożony z trzech kompletnie innych osób. 
Siódmy: Zespoły były dwa, ale my znamy się również prywatnie, więc wiemy co siedzi nam w głowach.
Parker: Nawet płyta Efektu Działania powstawała kiedyś u mnie w studio!
Pudel: Wszyscy trzej wywodzimy się z takiego momentu- 95 rocznik, moment powstawania hip hopu, czyli taki konkretny true school. Pamiętam, że to był moment kiedy 3H wydało demówkę i wszyscy ją sobie przesyłali! Słuchaliśmy tej samej muzyki, wymienialiśmy między sobą płyty, mamy po prostu takie same inspiracje korzenne. Do dzisiaj mam ze 30 płyt Sebastiana!
Siódmy: We freestylu też zawsze byliśmy we trzech. Tylko nie kojarz tego z freestylem bitewnym. My generalnie wspieramy pozytywny Freestyle. Nawet nasz didżej Bidi freestajluje i zawstydził by nie jednego Mc!!

A macie na koncertach jakieś elementy improwizacji? 

Parker: Może nie w stu procentach, ale pamiętam, że nasze pierwsze skrzyżowanie mikrofonów to był Mińsk Mazowiecki i bitych parę godzin z muzykami. Od podstaw tworzyliśmy muzykę, oni podkład, my słowa. Wszyscy myśleli, że gramy koncert, a my poprostu sobie nawijaliśmy. 
Pudel: Freestyle zawsze nas łączył i jest naszą naprawdę mocną stoną. 
Parker: Tak naprawdę, to chyba zaczęło sie od tego, że kiedyś we Wrocławiu zapomniałem teksu i zacząłem coś klecić na scenie...
Pudel: Freestyle jest zawsze częścią naszych koncertów, ale teraz staramy się ubierać to w jakieś ramy, bo inaczej moglibyśmy tak freestylować nawet godzinę, ale chyba nie o to chodzi. 
Siódmy: Kiedyś z Pudlem chcieliśmy iść nawet do Księgi Guinessa, żeby pobić jakiegoś murzyna i freestylować 48 godzin. Ale to jest jeszcze do zrobienia...
Pudel: No pewnie, trzeba sobie podnosić poprzeczkę. 

Nie mieliście nigdy ochoty na freestyle bitewny? 

Pudel: Ja kiedyś się bardzo dużo biłem, ale odszedłem od tego, bo to bicie... już naprawdę przeszło na bicie. 
Parker: Ja nigdy nie wyznawałem takiego freestylu. To znaczy, rozumiem, że inni mają zajawkę na takie rzeczy, ale dla mnie freestyle wchodzi na wyżyny, gdy jest pozytywny, w miłym gronie, gdzie każdy się wspiera, popycha do góry i razem możemy osiągnąć dobry poziom. 
Siódmy: Freestyle to zabawa, a teraz jest taka presja wywierana przez słuchaczy, żeby artysta powiedział dokładnie to, co oni chcą usłyszeć, jakby się czytało książkę. Więc robimy sobie swój freestyle i jest gitara. 



Od kiedy pracujecie nad ostatnią płytą? 

Siódmy: Pomysł powstał już parę lat temu.
Parker: Pamiętam, że po lecie 2009 konkretnie skupiliśmy się na płycie. Powstały moje teksty, a dwa pierwsze kawałki były zamknięte w grudniu 2009.

A taka intensywna praca? 

Siódmy: Najintensywniejszą pracę to miał zdecydowanie Staszek Koźlik, którego pozdrawiamy, to jego zasługa że płyta brzmi tak jak brzmi. Również chłopaki od masteringu z AS One włożyli w ten projekt masę serca. A najwięcej czasu nad tą płytą siedzieliśmy w 2010 roku.
Parker: Mam wrażenie, że ta płyta powstawała nawet trochę za długo. 

Premiera miała być w październiku. 

Parker: Tak, ale my materiałowo mieliśmy już wszystko gotowe, tylko były jakieś zamieszania z wydawcami. Chcieliśmy to wydać na całą Polskę, nie chcieliśmy robić nielegala, więc musieliśmy z nimi negocjować. Później okazało się, że w grudniu nic nie wyjdzie, bo są Święta, później styczeń, który jest miesiącem martwym, więc luty, do tego jeszcze była jakaś obsuwa i tak płyta wyszła w marcu. 
Pudel: Miałem duże zaległości w stosunku do chłopaków, bo oni pracują w dzień, a ja niestety w nocy. Musieliśmy zgrywać się czasowo, ale z tego, co pamiętam, nie było dnia, żeby któryś nie przyszedł do studia i nie nagrał zwrotki. Łączyliśmy się tak, jak mogliśmy. Płytę nagrywaliśmy u Staszka Koźlika w studio EREM Nagrania. Płyta była tam zrealizowana na etapie mixu i recordingu, a mastering robiliśmy w studio As One u Smoka. 

Jaka jest myśl przewodnia płyty? 

Parker: Każdy powinien zinterpretować to na swój sposób. Ja na pewno chciałem wrzucić tam pozytywny pogląd na świat i powrót do naturalności. Przekazać żeby żyć w zgodzie ze sobą i namówić do pozytywnego podejścia do życia. Chciałem też zetrzeć się z kilkoma utartymi tematami hip hopowymi i ukazać je w nowy sposób. 
Siódmy: Chodziło o to, żeby pokazać, że hip hop można zrobić inaczej, a jednocześnie nie uciekając tak bardzo od jego korzeni.
Pudel: Ja traktuję tę płytę jako wewnętrzny eksperyment. Nie chcę dawać nikomu recepty, na to jak ma ją analizować, bo każdy zrobi to inaczej. Druga moja mała myśl przewodnia jest taka, że ludzie powinni się kochać. Fajnie by było, gdyby podczas słuchania płyty na przykład uprawiali sex. 

To jest właśnie moje kolejne pytanie- ponieważ płyta nie jest do słuchania 'tak sobie' przy piwku, tylko trzeba się nad nią skoncentrować, więc w jakich właściwie sytuacjach wyobrażacie sobie waszych słuchaczy z Echinaceą? 

Parker: Wiele osób, z którymi rozmawiałem, mówiło, że słuchało płyty w samochodzie i właśnie tam mieli do tego najlepsze warunki. 
Siódmy: Na spacerze ze słuchawkami, albo w pociągu patrząc przez okno... ktoś mi nawet powiedział, że słuchał jej w nocy i wtedy najbardziej zrozumiał teksty na płycie.
Pudel: Ja bym widział to w ten sposób- wieczór, dom, pali się delikatnie światełko, zapalasz sobie jointa, włączasz płytę w ulubionym systemie i wsłuchujesz się w nią. 
Siódmy: O dziwo, ja sam słuchałem tej płyty i kiedy ją słuchałem miałem retrospekcję. Echinacea potrafi mnie wprowadzić w refleksyjny nastrój. Także udało się panowie, brawo, bo jak wiecie strasznie sceptycznie i krytycznie podchodzę do swoich produkcji.

Teraz mam pytanie o gości. Dlaczego akurat tacy, a nie inni? 

Parker: Naszym założeniem było zapraszanie gości, których znamy, lubimy, szanujemy i nie dajemy im możliwości specjalnego wyboru kawałków. Mówiliśmy im jaki jest temat, jak my to widzimy w całości i pytaliśmy, czy chcą się dograć. 

Ktoś wypadł? 

Siódmy: Tak, dwie osoby, nie chcemy mówić, kto. Jedna osoba pracowała nad własnym materiałem, a my zgłosiliśmy się do niej zbyt późno, a druga odmówiła z jakiś tam innych przyczyn. Pozdrawiamy serdecznie nieobecnych na płycie bo szanujemy ich za twórczość jaką nam dają.

Jak wyglądała wasza współpraca z gośćmi? 

Parker: Eldo na przykład też wtedy nagrywał swoje kawałki, więc często spotykaliśmy się w studio. O.S.T.R. wiadomo, że jest bardzo zajęty, więc od niego wzięliśmy kawałek drogą mailową, kontaktowaliśmy się telefonicznie. Natomiast z resztą cały czas mieliśmy kontakt bezpośredni. 
Siódmy: Z Numerem Razem często się widzimy na różnych imprezach, więc z nimi też nie było żadnego problemu. Zresztą ja też niedawno się dogrywałem do jego mixtapeu. 
Pudel: Myślę, że zaproszenie tych gości było w 100% dobrym pomysłem, bo te postacie, ich głosy naprawdę pasują do tematu. Każdy z nich dograł się z sercem 
Parker: Podoba mi się to, że w Echinacei widać ten kontrast. Każdy z gości rymuje inaczej, w charakterystyczny dla siebie sposób. To dobrze pokazuje zespół jako całość, widać, że każdy ma swój charakter a jednocześnie tworzymy coś wspólnego. 

Jak przychodziły Wam pomysły na teksty? 

Parker: Niektóre pomysły były całkowicie rzucane z kapelusza, wychodziły przypadkiem na naszych spotkaniach. Na przykład Czekając Na Falę, zajebisty pomysł Pudla...
Pudel: Czekając Na Falę, to jest film z lat sześćdziesiątych, opowiadający o początkach surfingu (polecam!). Kiedyś przypadkiem go obejrzałem i zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Z Marcinem poznaliśmy się przez sport- jeżdżąc wspólnie na desce, a jakby nie było, to prawie jak surfing, tylko trochę w innym wydaniu. Wszyscy lubimy żeglować, Parker nurkuje i ogólnie jesteśmy dość mocno związani z wodą- stąd pojawił się ten pomysł. 
Siódmy: Mamy za sobą wiele wspólnych chwil, bo nie tylko razem nagrywamy, ale też się przyjaźnimy. Każdy był na każdego weselu, mamy na koncie kilka wspólnych wyjazdów wakacyjnych i imprezowych. Tematy rodziły się właśnie takich momentach. 
Parker: Tak, właśnie to podobało mi się w Echinacei, że nad żadnym tematem nie myśleliśmy długo, pomysły przychodziły same, bardzo szybko.
Pamiętam, że brakowało nam dwóch tematów i zrobiliśmy spotkanie, które trwało około dwóch godzin i wyszliśmy z niego ze wszystkimi tematami. Ważne jest to, że nie chodzi tylko o temat, musi powstać cała wizja. Na przykład Czekając Na Falę, albo Złodzieja Wersów, zanim się dogadaliśmy, dokładnie przyglądaliśmy się tym tematom, podchodziliśmy do nich z każdej strony... 
Pudel: Akurat Złodziej Wersów jest scenariuszem. Wymyśliliśmy historię i podzieliliśmy rolę. Sebastian jest detektywem rozwiązującym zagadkę, Marcin jest twórcą, któremu złodziej kradnie pomysł, a ja jestem złodziejem. 
Siódmy: I teraz jest wielka zagadka- kim jest złodziej wersów? Ale my tego nie powiemy, bo tego złodzieja każdy musi sobie osobiście zinterpretować. 
Parker: Nigdy nie wiesz, gdzie dopadnie cię jakiś pomysł- jedziesz tramwajem, czy leżysz w łóżku... i nagle bach!
Pudel: Kiedyś szedłem Świętokrzyską i nagle przyszedł mi do głowy jakiś temat, a zupełnie nie miałem go gdzie zapisać. Zadzwoniłem do Marcina i zapytałem 'masz kartkę', 'mam', 'no to pisz!'
Parker: Masz parę sekund, żeby zapisać jakiś pomysł, bo jak pomyślisz sobie, że zanotujesz to gdzieś później, to na pewno przepadnie.
Siódmy: ...i złodziej wersów już ci go nie odda. 

Czyli warto chodzić z notesikiem? 

Parker: Ja mam opcję dyktafonu w telefonie, dwoma kliknięciami mogę włączyć i mój pomysł jest bezpieczny. 

Dlaczego na koncert wybraliście Klub U Artystów? Przecież nie jest on stricte hip hopowym klubem. 

Pudel: To była bardziej impreza zapoznawcza ludzi z naszą płytą, pierwsza konfrontacja z publicznością... 
Parker: Tak, to był bardziej bankiet niż koncert. Ten klub prowadzą znajomi, więc zrobienie tam premiery nie było dużym kłopotem. Zależało nam też na oryginalnym, artystycznym klimacie, który tam na pewno jest. Projekt Echinacea od początku łączył się silnie ze sztuką. Strona graficzna Echinacei jest dokładnie przemyślana, projekty robił dla nas Rudy,nasz bliski kolega, który jest malarzem, studentem ASP.



A odbiór słuchaczy- jest taki jakiego się spodziewaliście? 

Parker:Chyba nawet lepszy... Siódmy to śledzi. 
Siódmy: Odbiór jest bardzo dobry. Wiem, że forum nie jest wyznacznikiem, ale ostatnio znajomy do mnie zadzwonił z gratulacjami i powiedział, że skoro istoty z forum nas zaakceptowały, to już wszyscy nas zaakceptują i coś w tym jest. Dotąd nikt nie mówił na nas złego słowa, nawet jeśli ktoś chciał nas skrytykować, nie ubliżał nam w żaden sposób. Ktoś dał nam niedawno komentarz, że nie zrozumiał płyty i uważa, że uliczny rap jest lepszy i ja to szanuję. 
Parker: Ja lubię jak się pojawiają negatywne komentarze, bo wtedy zawsze można coś poprawić. Myślę, że dokładniej na ten temat będziemy mogli się wypowiedzieć jak zaczniemy grać koncerty i zobaczymy, jaki jest bezpośredni odbiór.
Pudel: My naprawdę bardzo lubimy grać koncerty. To świadczy o dużej elastyczności Echinacei. 

I pewnie też o zróżnicowanej publice. 

Siódmy: Założenie było właśnie takie, że nie tylko do hip hopowców chcemy dotrzeć. 
Pudel: Gramy do wszystkiego, co nas jara. Na Echo Freeway'u graliśmy pod rock, metal, funky, reggae...
Parker: Z Pudlem wiele rzeczy robiliśmy na wolnych bitach. Niektórym może się wydawać, że bity hip hopowe powinny być ok.100 bpm'ów. Ale najbardziej widać technikę i możliwości rapera na wolnym bicie. Kiedy gostek, który do szybkiego bitu zawsze coś zarymuję, zacznie nagle nawijać do wolnego, gdzie musi pracować głosem, rozciągać sylaby... wtedy robi się masakra. Jakby na bitwach puszczali bity 75 bpm'ów, to chłopaki dopiero by pokazali, co potrafią. 
Pudel: Realizacja płyty była tak naprawdę dużym problemem. Można powiedzieć, co to jest za problem połączyć trzy głosy z podkładem? Pracuję jako realizator dźwięku i wiem, że czym bardziej bit jest skomplikowany częstotliwościowo, tym trudniej jest połączyć go z wokalem. A nasze bity są skomplikowane, po za tym my wszyscy mamy inne barwy głosu i do tego każdy ma inną ekspresję, do tego dochodzą samplery... ale od tego mamy mistrza w postaci Bidiego, który na MPC i gramofonie potrafi czynić cuda. Na żywo to się sprawdza.

Czyli dostosowanie się do bitu jest najtrudniejszym momentem tworzenia płyty? 

Parker: Chyba nie... My podchodzimy bardzo profesjonalnie do koncertów, nie chcemy robić tego byle jak. Chcemy, żeby każdy nasz występ był przedstawieniem z grą i rymowaniem. Taki spektakl.
Pudel: Światło, dźwięk i scena. 

Jaki był najlepszy moment dla was podczas całej pracy nad Echinaceą? 

Parker: Kiedy napisał do mnie jakiś koleś, dziękując za to, co robimy. To był pierwszy pozytywny komentarz w stosunku, bezpośrednio, do mnie i cała złość związana z napięciem, pracą, płytą i koncertem- przeszła. 
Pudel: Koncert. Zresztą po koncercie przyszło do nas parę osób, prosząc o podpisanie płyty i mówiąc, że się bardzo cieszą i że naprawdę im się podobało.
Siódmy: Ja miałem fajny moment, kiedy po koncercie pojechałem do Empiku żeby zobaczyć na półce swoje płyty. Zobaczyłem, jak stoją, zrobiłem im zdjęcie i podszedłem do pani z kasy i zapytałem, ile jeszcze jest płyt, a ona powiedziała, że akurat w tym salonie było 15 i zostały tylko 2. Wtedy na mojej twarzy pojawił się banan i stwierdziłem, że jedno z marzeń właśnie zrealizowałem. 

Czego, według Was, brakuje polskiego hip hopowi? 

Parker: Uważam, że w polskim hip hopie nadszedł czas na drugi rozkwit, tylko trzeba to dobrze pociągnąć. Mnie po prostu irytuje, gdy słyszę tysiąc razy to samo. Nie mam, oczywiście, zarzutu do głównych graczy, którzy po prostu wiedzą, co robią i dobrze im to wychodzi. Chodzi mi raczej o nowe zespoły undergroundowe, które próbują się wybić na tym samym. My wiele lat poszukiwaliśmy swojego miejsca i tylko dzięki oryginalności i pokazywaniu tego, że jesteśmy inni, daliśmy radę na tym miejscu stanąć. Ważne jest żeby być charakterystycznym. Nie mam tak wielu zarzutów do polskiego hip hopu. Wychodzi przecież sporo dobrych rzeczy, które wydaje np. Asfalt, czy Prosto.
Siódmy: Ja też kupuję dużo polskich płyt, które są dobre, trzymają poziom, nie można się do nich przyczepić... ale niestety są do siebie bardzo podobne. Więc tak na prawdę sprzedaż płyty zależy od jej promocji. Prosto, o którym mówił Parker, super promuje młodych ludzi, ma na to budżet, i całe zaplecze. Gdybyśmy my mieli możliwość lepszej promocji, to płyta też na pewno dotarłaby do większej ilości słuchaczy. Warto jednak wspomnieć że Aloha Entertainment wykonuje kawał dobrej roboty przy naszym projekcie i jest to wytwórnia która jeszcze kiedyś będzie na tej samej linii z Prosto czy Asfaltem. 
Pudel: Ja, z otwartymi uszami, czekam na ludzi, w których muzyce, coś mnie zaskoczy. Szanuję to, co każdy robi, kiedy jest to dobre i solidnie wykonane, nawet jeśli jest to powielanie jakiegoś schematu. 

Słuchacie czegoś jeszcze z polskiej sceny, oprócz hip hopu? 

Parker: Ja jestem wielkim fanem zespołu Akurat. Od momentu, w którym byłem kiedyś u nich na koncercie, po prostu ich uwielbiam. Słucham bardzo dużo muzyki, która nie jest hip hopem, na przykład muzyki klasycznej, rocka, albo naprawdę ciężkich rzeczy. Lubię Korn, Lipali, Marię Peszek też bardzo lubię. Root Walter, też robi świetne rzeczy, to jest polska ciężka rockowa muza, którą bardzo polecam. 
Pudel: Illusion, lubię też Dezertera. Skorup też robi super muzykę,tworzy hip hop ale warto o nim wspomnieć. Pamiętam, jak się poznaliśmy, gościu pracuje w teatrze na Śląsku, ja tam pojechałem z jednym spektaklem i siedziałem za konsoletą, a on obsługiwał jakiś sprzęt jako technik i akustyk. Zaczęliśmy rozmawiać i dopiero po jakimś czasie wyszło- 'O, ty to ty!' , 'A ty to ty!'. W przerwie między jedną częścią spektaklu a drugą poleciał szybko do komputera, ściągnął z netu nasze kawałki Echo Freeway'a, przyszedł i cały spektakl przegadaliśmy o inspiracjach i tak dalej... Okazało się, że Skorup ma takie same zajawki muzyczne jeśli chodzi o hip-hop, co ja. 
Siódmy: Tak, Skorup ma zajebisty styl.

Macie go w planach? 

Parker: Nie wiadomo, teraz jesteśmy na etapie koncertowym, więc nie będziemy na razie wchodzić do studia. 
Siódmy: Wracając do pytania słuchałem dwa dni temu też Vader'a, ostatnio u Parkera w samochodzie słuchaliśmy Spiętego- bardzo fajna płyta! Uwielbiam Maleńczuka.
Pudel: Taką totalnie powaloną rzecz w polskim hip hopie zrobił Fish. Wyskoczył ze swoimi pomysłami, pokazując hip hop od zupełnie innej strony.Słucham każdy jego kolejny nowy projekt.
Parker: Jeszcze wspomnę o tym, że kiedyś w ręce wpadła mi płyta Poema Faktu- Port Czerwień Czerń. 
Siódmy: Słuchałem kiedyś ich płyty - Konflikt Wydaje Się Być Nieunikniony i to była zajebista, undergroundowa płyta ze Śląska. 
Parker: Ja się w ogóle jaram Śląskiem. Tam jest świetny klimat i Śląsk jest moim zdaniem mega mocny, jeśli chodzi o hip hop. 
Siódmy: Bardzo chcemy zagrać na Śląsku, tam są najlepsze imprezy hip-hopwe.

Jaki jest wasz cel, jeśli chodzi o Echinaceę? Co chcecie osiągnąć? 

Parker: Dla mnie pierwszym celem jest wejście z powrotem na scenę i uzyskanie silnej pozycji. A drugim celem są koncerty, chcemy dużo grać. 
Siódmy: Tak, żebym nie musiał w tygodniu chodzić do mojej pracy, tylko jeździć na koncerty i na tym zarabiać. Nie chodzi o to, żeby jeździć złotymi mercedesami, tylko żeby mieć na życie. Pewnie jeszcze dużo pracy przed nami, ale to jest moje marzenie. A tak na poważnie to liczą się dla nas koncerty, to moment kiedy możemy spotkać się z publiką. 
Parker: Wyznacznikiem jest też oczywiście sprzedaż płyt. W Polsce są artyści tacy jak Ostry, Peja czy Eldo, którzy sprzedają bardzo dużo płyt, a później następuje ogromna przepaść i artyści, którzy tych płyt prawie w ogóle nie sprzedają. Chciałbym udowodnić, że średnia klasa również może być.
Siódmy: Tak jak jest w Stanach- nie musisz być gwiazdorem, ale możesz żyć z muzyki. 

Jakie są Wasze plany? 

Parker: Oczywiście, nie chcemy szczegółowo zdradzać naszych planów. Ale przede wszystkim koncerty. 

Macie opracowaną trasę koncertową? 

Parker: Cały czas nad tym pracujemy. Mamy opracowane różne opcje koncertowe, ale musimy to złożyć w całość. Na pewno chcemy jeździć po całej Polsce. Chcemy występować także w mniejszych miejscowościach na festiwalach i imprezach w stylu- dni miasta, bo tam jest dużo scena, na której są monitory i nie musimy się o nic martwić. 
Siódmy: Nasz plan to jest promocja, próby i nagranie kolejnego klipu i przede wszystkim koncerty. 
Pudel: Tak, ćwiczenie, dopracowanie detali, zgrywanie się. Będziemy wplatać wiele elementów pomiędzy kawałki- sety i różne inne dźwiękotwórcze rzeczy. Zobaczymy, w jaką stronę uda nam się to kopnąć, ale na pewno nie będzie to standard. 

Stawiacie na oryginalność. 

Pudel: Jesteśmy sobą, stawiamy na siebie. 

Słowo dla rapdumy... 

Parker: Pozdrawiam Rapdumę. 
Siódmy: Ja też pozdrawiam. Namawiamy czytelników do kupowania polskich płyt hip hopowych i w ogóle polskich płyt- wspierajcie rynek muzyczny. Zróbmy tak, żebyśmy w Polsce mogli żyć z tego, co lubimy robić. 
Pudel: A wtedy będziemy to robić. 

Dzięki za rozmowę! 
Rozmawiała: Marianna Fijewska

Przeczytaj więcej artykułów
e