Artykuły Felieton Felieton - Dynamika Tłumu

Felieton - Dynamika Tłumu

KOMENTARZY:
Marcin Nowak Marcin Nowak, 08:59:12, 07 kwiecień '17r.

Godzina 6:45. Za dosłownie 7 minut mam pociąg. Przebijam się opornie przez ludzi w centrum, potem schodząc do metra jakiś idiota jak zwykle zablokował "lewy pas" na schodach. Wychodzę z metra, idę z tłumem, jakaś babka przede mną musi oczywiście spowalniać cały ruch. Nie da rady jej wyminąć nawet. 3 minuty. A drogi jeszcze trochę. Udało się. Zdążyłem. Ledwo, ale jednak...

Ludzie nie myślą. Okej, może tak poranna godzina nie sprzyja ku temu, ale proszę no... Po kolei.

Blokowanie "lewego pasa" na schodach w metrze.

Nie tylko w metrze. W miejscach, gdzie ludziom po prostu może się spieszyć do jakiegoś środka komunikacji. Czemu dalej ludzie nie rozumieją tego, że jeśli się stoi, to przy prawej krawędzi, a jeśli idzie, to przy lewej? Zdecydowanie ułatwia to dynamikę tłumu. Spieszysz się? Idziesz. Masz kilka minut w zapasie? Stoisz. Proste i logiczne. Nawet jeśli jesteś z poza Warszawy, to i tak możesz zerknąć na większość ludzi na tych schodach i wyciągnąć jakieś wnioski. Dostosuj się. Nie jesteś tu sam.

Spowalnianie całej kolumny ludzi za sobą.

Nie masz siły o poranku? Idziesz wolniej? Z poprzedniego akapitu już widać, że to ma związek z ogólnym ruchem drogowym. Prawa wolniej, lewa szybciej. Jak na pasach ruchu na jezdni. Zamiast blokować ludzi, którym się spieszy, staraj się iść tą prawą stroną albo chociaż nie totalnym środkiem.

Wymijanie się z innymi.

Miałeś zapewne często tak, że po prostu zamiast normalnie się wyminąć to oboje staneliście na przeciwko siebie i nie wiadomo kto w którą? Może nawet wpadłeś na kogoś przez to. Krępujące i wkurzające. Zamiast po prostu starać się z jednej strony wyminąć (preferowana strona - prawa - tak jak przystało na ruch prawostronny w Polsce, nie mówię o skrajnych sytuacjach) to zaczynasz stawiać coraz szerzej nogi, bo nie wiesz czy lewa czy prawa? W 80% przypadkach kończy się kolizją lub zakłopotaniem, gdy stoicie na odległość kilku centymetrów od siebie. Chyba że to piękna dziewoja. To można wybaczyć w zamian za zerknięcie w jej cudowne oczy. Które oczy - to już zależy od Ciebie.

Zmiana kierunku ruchu lub zawracanie.

Idę szybko z tłumem. Akurat patrzę w telefon by sprawdzić ile mam jeszcze czasu. A tu nagle jeb. Osoba przede mną chyba zostawiła żelazko na gazie, bo nagle dała bo hamulcach i chce zawracać. Oczywiście ja tym telefonem niemalże dałem rade uszkodzić nerkę osobie przede mną. Gorzej, gdyby telefon zechciał mieć kontakt z cegiełką chodnikową, a nasz sprawca niesfornie czekałby na werdykt - szybka cała czy nie? Oczywiście by uciekł i tak jak najszybciej, może jeszcze tuż przed ogłoszeniem wyników crash testu nowiutkiego iPhone'a z chodnikiem. No dobra, iPhone'a nie mam, nie stać mnie. Ale myślę o innych, którzy go mają i pilnują jak oka w głowie.

Najpierw wysiadający, potem wsiadający.

Widzisz miejsce siedz... stojące (godziny szczytu, nawet o takie ciężko) w transporcie komunikacji miejskiej (dajmy na to autobus)? Zacierasz rączki, ślinka już leci, bo Twoja podróż może się okazać nawet wygodna? To dobrze, cieszy nas to. Ale daj nam najpierw wysiąść, człowieku! Ludzie, którzy najpierw wsiadają albo stoją tak w drzwiach, że za ch... nie można wysiąść, zasługują na porządnego shota z rozpuszczalnika. Ewentualnie trzy. No cholera. Czy to jest takie trudne, że ja chce wysiąść swobodnie?!

"Zaraz wysiadam, postoję przy drzwiach". Wysiada 7 stacji dalej...

I dlatego czasem jestem zwolennikiem kary śmierci. Dobra, okej, bez przesady. Ale cholera no, czemu ludzie tak robią? Jeśli ja jade te 6 stacji lub przystanków to po prostu stoję głębiej w tym środku transportu, a nie w drzwiach. Jeszcze jak inni chcą wysiąść, to Ty i tak nie wysiądziesz, aby sprawę ułatwić, bo sie boisz, że Ci ktoś miejsce stojące zajmie. No to super - lepiej innym nie dać wysiąść w spokoju. Żenada.

Ludzie, którzy nie zdejmują plecaka stojąc w tłumie, nie idą do nieba.

Serio. To jest nie do zniesienia. Trzeba ocierać się przez cudzy, odstający na dwie kolejne osoby plecak. A można go przecież zdjąć i trzymać między nogami. Nie gadaj, że nie czujesz tego, że ktoś próbuje się przez Ciebie przedostać. Ty, wpatrzony w szybę, kompletnie zamyślony, ze słuchawkami na uszach, udajesz, że problemu nie widzisz. Bóg Ciebie też nie zauważy, gdy będziesz stał w kolejce do nieba.

Ludzie starsi w komunikacji miejskiej przed 9 rano.

Fenomen. Do dziś nie rozumiem. Prawie tyle samo ich, ile młodych jadących do szkoły lub pracy. Okej, ale przecież nie przeszkadza nam to, że tak wcześnie gdzieś jedziesz. Nie jesteśmy egoistami. Prawda? I Ty też, prawda? PRAWDA?! A skądże. Mi się należy miejsce siedzące. Nie wolne. To by było zbyt łatwe. Chce Twoje. Co tam, że autobus w połowie pusty. Ja chcę usiąść tutaj. O tu. Tak, tu gdzie siedzisz. Będę Cię smyrać siatkami z biedry, dopóki dopóty mi nie ustąpisz. Jak to masz z tym problem? Nie widzisz, że jestem starszą osobą? Ty jesteś młody, usługuj mi.

Myślenie? A po co to komu?

Podsumowując, serio łatwiej byłoby Tobie, Wam, nam i mi, gdyby ludzie zaczeli myśleć choć trochę. Myśleć o innych przez pryzmat siebie. Nie żyjesz tu sam. Karma wraca jak po ostro zakrapianej imprezie. Uwierz mi. Warto spróbować sztuki myślenia nawet o tak wczesnej godzinie, a nawet w znienawidzony poniedziałek. Przemyśl temat, odnieś go do swoich sytuacji (co najmniej jedna musiała Ci się przytrafić z wyżej wymienionych), a potem wyciągnij wnioski i zacznij nimi żyć. Tak, aby nam wszystkim było łatwiej. Łatwiej żyć z innymi.

Przeczytaj więcej artykułów
e