Artykuły Recenzja Theodor - #myślenienieboli (Recenzja)

Theodor - #myślenienieboli (Recenzja)

KOMENTARZY: 0
Marcin Nowak Marcin Nowak, 13:58:01, 04 grudzień '17r.

Kto to jest?

Jak to się teraz mawia w internetach. Chociaż sam przyznam, że jego osoba jest mi kompletnie obca. Pisząc tę recenzję znam Theodora jedynie z tego, że opuścił on wytwórnie Mesa w niezbyt dobrych okolicznościach. Szef Alkopoligamii zarzucał raperowi przede wszystkim brak wydawanych płyt. W końcu doczekaliśmy się jednej z nich i na odsłuchu właśnie mam #MyślenieNieBoli. Sam autor albumu pisze, że ten projekt to zapis przemyśleń podczas dokonywanych w nim zmian oraz kształtowania się stoickich poglądów. Brzmi conajmniej dziwnie dla laika, ale odsyłam do źródeł (do tego polecam stronę Theodora, tam jest sporo informacji). To wcale nie jest takie złe, a wręcz ciekawy zabieg ubogacający warstwę liryczną. Przy pierwszych odsłuchach nie można odmówić Theodorowi jednego - rozumu.

Myślenie nie boli, czy aby na pewno?

Pomimo nagrywania rapowych kawałków Theodor sporo udziela się w środowisku hip-hopowym pisząc felietony i inne teksty publicystyczne. Kto chociaż raz przeczytał jeden z jego artykułów, to na pewno zauważył nieprzeciętną wiedzę autora. W latach 2006-2012 czynnie brał udział w bitwach wolnostylowych. Sporą dawkę doświadczenia w branży rapowej oraz kulturze hip-hop zdobył przez wiele lat. Nie oszukujmy się, mało kto ma taką wiedzę jak on. Obecnie około trzydziestki postanowił podarować słuchaczom... średnio słuchalną, aczkolwiek bogatą treściowo płytę.

Treść ponad formę.

Nie można mieć wszystkiego w życiu. Każdy z nas w czymś jest lepszy lub gorszy. Theodor posiada rzadko spotykaną cechę wśród raperów - jest inteligentny. Niestety jako MC nie posiada jednej z bardzo ważnych umiejętności - nieprzeciętnego posługiwania się aparatem mowy. Dykcja mocno zawodzi, ale mam wrażenie, że to mix wokalu również nie jest najlepszy. Naprawdę zdażają się momenty, gdzie trzeba przewijać, bo czegoś się nie usłyszy. A jeśli chodzi o wsłuchiwanie się w tekst to warto, bo Theo ma wiele ciekawego do powiedzenia. To jest jedyny i ogromny minus tej płyty. Może jeszcze stylówkowo za mało zabawy, ale to mniejszy szczegół.

Rap z przekazem w 2017 roku?

Theodor dając nam album, który jest zbiorem poprawnie wykreowanych myśli w poszczególnych tematach, na pewno nie liczył na mega odbiór - ale chyba dobrze mu z tym. Nie jest łasy na sławę i nie podąża za trendami. Preferuje on swoje ścieżki, które jako pierwszy przeciera w polskim rapie. Nie będę tu rozwodził się szczegółowo o utworach - warto je przesłuchać chociaż jeden raz. Dla samej treści nawet. Proponuję słuchaczom zapoznać się również z postami na FB Theodora, które publikował przy udostępnianiu odsłuchu na YT. Pomoże to zbliżyć się do tego, co autor chce nam przekazać. Mogę zapewnić, że wiele wersów trafi w naszą bańkę i pozostanie na jakiś czas.

Podsumowując, ta płyta to projekt przede wszystkim przemyślany. Miło ze strony Theodora, że pokazał nam jak wygląda przekaz w obecnych czasach, którego bardzo mało na rapowych krążkach. Jednak jest to płyta "na raz". Nie zapętlałbym jej na odsłuchu ze względu na średnie brzmienie całościowe - oczywiście moim zdaniem, jest to jedynie kwestia gustu. Drugi powód to trudny odbiór materiału. Zwykły słuchacz może mieć po prostu problem ze zrozumieniem treści, co skutkuje odrzuceniem od muzyki, jaką Theo nam zaserwował na piętnastu utworach. Powtórzę jeszcze raz - praca nad dykcją oraz lepszy mix i następny album Theodora już powinien przejść z hukiem w pewnych środowiskach. PS. Chociaż to może jedynie wina mixu, może sprzętu, techniki nagrań. Ciężko mi ocenić.


#TAGI

#Theodor
×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów