Artykuły Polski RAP Sarius najbardziej niedocenionym w rapgrze?

Sarius najbardziej niedocenionym w rapgrze?

KOMENTARZY: 2
Marcin Nowak Marcin Nowak, 13:41:21, 07 listopad '17r.

Często się słyszy takie opinie wśród słuchaczy.

Na wstępie chcę wyjaśnić, że chodzi tu o rapgrę - środowisko raperów na mainstreamowej scenie. Ze względu na to, że każdy z nas ma różne gusta, Sarius może niektórym być obojętny. Po prostu nie wpadać w ucho, to normalne. Różnimy się od siebie upodobaniami, a szczególnie tymi muzycznymi. Wracając do sedna sprawy... Warto poruszyć wątek tego, że takiemu raperowi jakim jest Mariusz, należy się po prostu więcej.


Od czego się zaczeło?

Chyba od momentu wydania płyty "I żyli krótko i szczęśliwie" w 2016 roku nakładem... Asfalt Records. Zacznijmy od tego, że promocja tej płyty była tragiczna - oczywiście przez wytwórnię. Jeden teledysk do trzech numerów w skróconej wersji? Przecież te kawałki mogłyby spokojnie mieć po jednym teledysku na wyłączność, a wtedy wyświetlenia poszłyby w góre oraz promocja płyty znacznie na tym zyskała.



"Trzymasz te zyski jak cycki stanik anorektyczki"

Już po pierwszym wersie można zdecydować się na zakup materiału. Klasa sama w sobie. Przejdźmy do płyty jako całości. Po krótce można ją opisać jako wysoką technicznie, ale również tematycznie ciekawą. Co już nam pokazuje, że u Sariusa forma idzie w parze z treścią. Samo flow rapera sprawia, że ciągle się coś dzieję, nawet na tych spokojniejszych kawałkach. Niesposób znudzić się po którymś kawałku, jedynie co to może nie wpasować się w nasze gusta - tak jak wspomniałem na początku. Jednak za takie rozkminy oraz wielokrotne i wyszukane rymy Mariusz powinien być bardziej doceniany na polskiej scenie rapowej.


Koniec kariery, a potem limitowana EPka.

Tutaj pojawiły się drobne spekulacje, że ogłoszenie końca kariery rapowej mogło mieć jedynie na celu akcję promocyjną do przyszłego wydawnictwa, którym okazało się być "Czasem", czyli EPka z kolaboracji typu raper-producent. Zdania mocno się podzieliły, że teraz raper miałby się chwytać wszystkiego jedynie po to, aby sprzedaż oraz wyświetlenia szły w górę. Jednak przyszła pora na pierwsze single i... jak to mówią - dobra muzyka sama się obroni. Teraz mogę dodać, że producentem odpowiedzialnym za to wydawnictwo był Gibbs. Po premierze materiału ta kolaboracja była uważana za jedną z lepszych, jakie w ostatnich latach spotkała polska scena. Trzeba przyznać, że materiał - krótki, jak na EP przystało - okazał się strzałem w dziesiątkę.




Aż w końcu Sarius poszedł totalnie na swoje - wszystko własnym sumptem oraz nowy kanał na YT.

Kolejna płyta rapera (tym razem pełne LP) została zatytułowana "Antihype", co możemy rozumieć w różny sposób. Ciężko ukryć, że kryję się za tym przesłanie, że bycie jednym z najlepszych (obecnie) nie wystarczy do zdobycia popularności milionowej. Jednak póki co idzie to w dobrą stronę. Single zdobywają bardzo wysokie liczby wyświetleń, szczególnie pierwszy z nich - "To Co Chcesz". Oczywiście cały materiał nie mógł być zrealizowany z kimkolwiek innym niż z Gibbsem. Dobrze, że poszli za ciosem i postanowili podjąć się po raz kolejny współpracy, bo przeczuwam, że zaowocuje ona niesamowicie. Ba, już po czterech pierwszych udostępnionych numerach wiemy, że to na pewno wypali.

Sarius cały czas szlifuje umiejętności. Nie przestaje zaskakiwać z numeru na numer. Jest jednym z nielicznych, który prowadzi formę i treść równolegle w swojej twórczości. Od lat już idzie na szczyt, ale współpraca z różnymi wytwórniami (nie tylko Asfalt, teledysk do utworu "Więzi" pojawił się na kanale StoprocentTV, ale klip został marnie zrealizowany - lekko mówiąć) zmusiła rapera do przejścia na swoje. A to tylko po to, aby pójść po swoje - czyli po to, co mu się należy.

A naszym zdaniem Sariusowi przede wszystkim należy się szacunek za dobrą muzykę.

#TAGI

#Sarius
×

This is an alert box.

×

This is an alert box.

Przeczytaj więcej artykułów