RapDuma na:





Po dwuletniej przerwie Mroku, działający od 1997 koszaliński raper, wydał album "BłęKITibiel". Płyta o tyle obszerna, że składa się na nią 15 premierowych utworów i 7 skitów, czyli aż 22 pozycje. Jest to jedna z głównych wad najnowszej produkcji Mroka. Jeśli jednak ktoś jest fanem przemyślanego rapu, na pewno się skusi.

Nie można powiedzieć, by była to najlepsza płyta z podziemia ubiegłego roku, ale na pewno warto ją sprawdzić. Dorosłe, przemyślane, niemalże poetyckie wersy Mroka w współpracy z jego flow oraz specyficzną barwą głosu wyróżnia go na tle reszty. Gołym okiem widać, kto jest gospodarzem na albumie, goście nie przyćmiewają go, nawet jeśli ich ksywy są o wiele bardziej rozpoznawalne (jak np. Neile), co nie zawsze się zdarza na dzisiejszych albumach mniej znanych raperów.

Ciekawym zabiegiem są skity, gdzie narracją zajęła się Beata Kaczmarek. Siedem krótkich wstawek łączących się w spójną, ciekawą całość, której pewnego rodzaju rozwinięcie możemy dostrzec w pełnoprawnych numerach, dzięki czemu płytę można podzielić na osiem części. Interesujący zabieg, a sam sposób prowadzenia historii wypadł chyba lepiej niż na "Życiu po śmierci" O.S.T.R.a.

Mroku zdecydowanie bardzo zgrabnie lawiruje między poetycką subtelnością ("Duch Asnyka"), a mocnymi, postapokaliptycznymi linijkami ("Ostatni dzień na Ziemi", "Odnowa", "Prometeusz"). Atutem na pewno jest dobór bitów, które komponują się z warstwą liryczną bardzo dobrze, pozostawiając dużą swobodę tak samo gospodarzowi jak i gościom. Zresztą, czego innego się spodziewać, skoro cały album wyprodukował sam Mroku (oprócz "Obietnicy").

Koszaliński raper dużą uwagę zwraca na naturę. Impresjonizm rodem z wierszy Kazimierza Przerwy-Tetmajera w rapowej wersji. Słucha się tego równie przyjemnie, a podejrzewam, że samo czytanie tekstów Mroka dałoby podobny efekt. Przy tej płycie można odpłynąć, choć trzeba mieć do tego specyficzny humor.

Cechy doskonałego obserwatora to jedna z głównych zalet Mroka na "Błękicie i Bieli". Bogate słownictwo jak i poetycka maniera każe mi przypuszczać, że jeśli doczekalibyśmy się kiedyś tomiku poezji lub powieści od Mroka, byłaby ona na wysokim poziomie. To tylko gdybanie, ale kto wie, może kiedyś?

Ciekawym gościnnym występem na pewno są trzy grosze dorzucone od Wonza. Jego sposób nawijania, tak inny od stylu Mroka, świetnie kontrastuje z gospodarzem. Taka mieszanka dwóch zupełnie różnych biegunów wychodzi na dobre, zwłaszcza w połączeniu z nostalgicznym bitem. Duże brawa także za refren Ema i Asi Alpop w "Teraz już wiem", bardzo przyjemny.

Wbrew pozorom, jest to ciężki album z poważnym przesłaniem, którego nie zrozumie każdy, kto wrzuci go na odtwarzacz, jednak warto spróbować. Pomimo długości, która lekko odpycha w czasach, kiedy najlepiej słucha się krótkich EP-ek, "BłęKITibiel" na pewno jest godny sprawdzenia, zwłaszcza dla ludzi wrażliwych artystycznie.

Autor: Igor Wiśniewski