RapDuma na:






Bejf to ktoś, z kim nie miałem jeszcze nigdy do czynienia, więc nie miałem zielonego pojęcia, czego można się po nim spodziewać. Intro zasugerowało mi, że będę miał do czynienia z albumem raczej dość nowoczesnym, który raczej zbytnio nie porwie mnie ani lirycznie ani brzmieniowo.

Zrozumiałem, że się pomyliłem już przy najbliższej okazji. Reprezentant MaxFlo już w pierwszym numerze, czyli "Prywatnym potworze" ujął mnie swoim stylem. Spokojna, pełna emocji narracja do jednolitego bitu przypomina coś, czego obecnie bardzo brakuje, czyli prawdziwego rapu. Bejf ze swoim brzmieniem głosu nadaje się wprost idealnie do tworzenia właśnie takich utworów. Numer pełen emocji takich jak niepewność i samozaparcie ("(...)Tyle tak małych posunięć, że nie zliczysz ich/Przyjdzie kiedyś sukces, a ja dumnie mu otworzę drzwi/Gramy hip hop chociaż uwierz łatwo nie jest/Nadzieja szybko topnieje odpowiedzialności szelest(...)) to coś w rodzaju zapowiedzi całego albumu.

Idąc dalej w las, album zdaje nam się coraz bardziej mroczny ze światełkiem nadziei gdzieś na końcu. "Lost and found" na spokojnym podkładzie z świetnym samplem, zanucony przez gospodarza refren i treść zawarta w zwrotkach zmusza nas do krótkiej refleksji, a Bejf nie ociera się o patetyczność ani banał, o co bardzo łatwo w takich klimatach. Nie inaczej jest w "Zwodniczym punkcie", czy "Zawód czlowiek", gdzie najbardziej uderzają wersy "Chcemy się rozwijać, mamy w sobie tą potrzebę/Chociaż często nie wiesz, która strona to przed siebie jest/Filozofia stawia tylko więcej pytań/Nie mówili, po co jestem tu, a trochę czytam". Refleksje nasuwają się same, prawda?

Autor "Synekury" doskonale sprawia sobie sprawę z obecnej kondycji polskiej sceny, jest pewny swoich umiejętności, lecz jednocześnie się nie wywyższa. Mam wrażenie, że rzadko mamy do czynienia z połączeniem tych trzech cech. "Seria powtórzeń" to kolejny przykład tego, że Bejf nagrał album taki, jaki powinien być każdy rapowy krążek; szczery, pełen emocji i naturalny. Takie oldschoolowe podejście jest coraz rzadziej spotykane, więc tym bardziej należy się pochwała.

W gruncie rzeczy Bejf to bardzo dobry raper, ma elastyczne flow, potrafi przyśpiewać ("Nie zawracam", "Zawód człowiek", czy "Lost and found") o dosyć buntowniczym podejściu ("Rękawiczki i piach") i dużym samozaparciem, a wręcz uporem do działania ("Idziemy po swoje", "Seria powtórzeń", "Jeszcze więcej"). Duża pochwała należy się raperowi z Zabrza za "Pawie pióro", czyli, mam wrażenie, mocno prześmiewczy, aczkolwiek bujający numer, pokazujący zachowanie wielu (przede wszystkim) młodych raperów, którzy wszędzie mówią, jacy są zajebiści.

Same bity są dość zróżnicowane, ale głównie usłyszymy porządne bębny. Na albumie znajdziemy kilka samplowanych podkładów oraz trochę nowoczesnego brzmienia. Bejf odnajduje się bardzo dobrze w obu wersjach, więc takie zróżnicowanie to tylko dodatkowa zaleta. Za większość produkcji na płycie odpowiada Frose, który wyprodukował wszystko oprócz "„Lost and Found” (Mr. No Problem) i „Idziemy po swoje” (Poema Funku).

Całość prezentuje się naprawdę dobrze i naprawdę polecam sprawdzić album "Synekura". Szczerość, emocje oraz charakterność Bejfa razem z treścią zawartą w tekstach sprawia, że z czystym sumieniem można nazwać to krążkiem typowo hiphopowym, z czym od dłuższego czasu mam problem sprawdzając nowości. Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech sprawdzi choćby odsłuch na YouTube.



Autor: Igor Wiśniewski