RapDuma na:






1985 to trzeci już krążek Rasmentalism’u, który przychodzi mi recenzować. W przypadku Za młodych na Heroda, można było słyszeć wyłącznie ohy i ahy, spowodowane zaskoczeniem, świeżością i przede wszystkim oryginalnością kontentu. Wyszli coś zjeść było twardym dowodem na to, że syndrom drugorocznika duetowi jest niegroźny. Że choć nie nagrywają kontynuacji, oficjalnego debiutu to potrafią „zjeść” scenę, gryząc kawałek tortu od zupełnie innej strony. Tak samo jest w przypadku najnowszego albumu. Jest jeszcze inaczej, niż na poprzednich dwóch longplayach. 1985 jest cięższe, poważniejsze, a i tematyka jakby bardziej mroczna. O ile poprzednie wydawnictwa były wynikiem, radosnego muzykowania, to ten album jest niemalże zerojedynkowym świadectwem dojrzałości muzyków. Tak dojrzałości muzycznej, jak i roztropności, charyzmatyczności oraz posiadania ogromnego doświadczenia nabytego z racji wieku.

Lirycznie i producencko, melodycznie i technicznie jest to najwyższa, światowa półka. Każdy kawałek udowadnia, że Ras i Ment są niesamowicie utalentowani, a cały ten instrumentalno-wokalny anturaż nie jest przypadkowy. To istna wypadkowa talentu, bezkompromisowości oraz melodyjności. Słychać, że przychodzi im to z łatwością, a symbioza między nimi jest iście wyjątkowa. Ras po raz kolejny udowadnia, że posiada fenomenalny feeling i smak w dawaniu zwrotek na bit. Świetnie moduluje głosem. Dodatkowo, wszystko to upiększają niesamowicie błyskotliwe linijki i nieprzeciętne rymy. Co do Menta, to chyba nie zaskoczę nikogo, pisząc, że swoimi produkcjami ociera się o ramy wirtuozerii? Niesamowicie nasycone, z oryginalnymi samplami i cutami. Wszystkie 14 numerów utrzymanych jest na wysokim poziomie. Niemniej przed szereg wychodzą: Zima feat. Otsochodzi. Producencki majstersztyk, świetny refren i niezłe tellingowe zwrotki. Na pół, to kolejny genialny refren i przesycony, ale nie w pejoratywnym znaczeniu podkład. Ale zdejmij buty feat. Ten Typ Mes, krótko i na temat – zjedzone! Pod względem bitów, tekstów i techniki, tytułowe 1985 to wizytówka krążka. Czysta esencja najnowszego wydawnictwa spod szyldu duetu Rasmentalism. Czarne koty; genialny bit, typowo soulowo-jazzowy jak przystało na Mentosa. Ras po raz kolejny daje świetne linie i dobry refren.

Jest to jedna z tych płyt, którą puszcza się bez wstydu, cienia zażenowania oraz krztyny wątpliwości, gdziekolwiek, komukolwiek i kiedykolwiek. Konkludując, kiedyś, pod którymś z kawałków z rzeczonej płyty zauważyłem taki komentarz. Wydaję mi się, że idealnie pasuje na spięcie klamrą całości artykułu. (Zachowana oryginalna pisownia).
"[…] jak rasmenty nagrają w końcu coś słabego to wiedzcie, że chcieli zażartować”.

Autor: Bartłomiej Woroń (RapDuma.pl, Podziemnyrap, Krkrap)