RapDuma na:






Powieść pisana przez rapera? Może wydawać się dziwne, jednak to właśnie raperzy są współczesnymi poetami, mistrzami słowa, bogami języka. Marcin Gutkowski, znany szerszej publiczności jako „Kali”, współtwórca jednego z najpopularniejszych składów hip-hopowych Firma, a aktualnie jeden z najpopularniejszych raperów działających solowo. Jak samo wydawnictwo (debiut labelu Ganja Mafia na arenie literatury) reklamuje książkę, jest to „pierwsza powieść napisana przez polskiego rapera”. Już sam ten fakt, powinien uczynić z „Krime Story” obowiązkową pozycję na liście książek do przeczytania każdego prawdziwego fana kultury hip-hopu.

Opisując powieść, jaką jest „Krime Story”, trzeba również zwrócić uwagę na najnowszy krążek rapera o tym samym tytule (Recenzja płyty tutaj ). Jest to album koncepcyjny, którego utwory opisują historię bohatera książki, młodego chłopaka o wątpliwej moralności i ksywie Krime. Koncepcja wydania książki i albumu o tej samej tematyce, będących dwoma opisami jednej historii jest pomysłem innowacyjnym, ciekawym i marketingowo genialnym. To właśnie płyta rapera skłoniła mnie do sięgnięcia po książkę. Znając poszczególne utwory z „KS” książka staje się nieprawdopodobnie klimatyczna. Historie znane już z kawałków zawartych na krążku przywołują w głowie czytelnika odpowiednie podkłady muzyczne, co powoduje większe zainteresowanie historią i lepsze odczuwanie klimatu.

Sama fabuła książki nie jest specjalnie odkrywcza innowacyjna. To co czyni powieść wyjątkową jest cała otoczka. „KS” zachowuje wszystkie elementy książki, która jest standardowa, ale też standardowo dobra. Mamy tam przedstawienie sytuacji (które jednak w pewien sposób jest wciągającą akcją, czytając więc nie można się nudzić), mamy samą akcję, kryzys, zwrot akcji, wątek romantyczny oraz happy end z szansą na kontynuację (sam raper zapowiada, że trwają pracę nad kolejną powieścią).

„KS” opowiada o brutalnym życiu ulicy, które dla wielu osób może być szokiem, jednak dla innych jest rzeczywistością. Wielu czytelników będzie doszukiwało się tam wyolbrzymień i fikcji literackiej (która w powieści również jest obecna), jednak realia ulic opisywane przez Gutkowskiego są prawdziwe. Faktycznie, istnieje taki świat, jednak jest on skrajnie inny niż wielu z nas zna. Kali zawsze miał opinię „niegrzecznego chłopca, który z niejednego pieca jadł chleb”. Jego światopogląd zawarty był w dotychczasowej twórczości, jednak w książce ma nieco złagodzoną formę. Kali jako pisarz pozostał wierny przekazom swoich kawałków, jednocześnie rozwijając formę. Choć rap i literatura dla zwykłego Kowalskiego nie wydają się iść w parze, każdy z duszą ulicznika odnajdzie w tej książce cząstkę siebie. Sam Kali, jako autor kreuje się na niepokornego mężczyznę z duszą romantyka, co jest marzeniem wielu kobiet. Z tego też powodu nawet miłośniczki literatury romantyczne powinny być powieścią zachwycone.

Światopogląd Gutkowkiego bije z każdej strony. Raper promuje honor ulicznika, który można odnaleźć w każdym z dotychczasowych kawałków świeżo upieczonego pisarza. Przykładem może być jawny diss na jedną z daleko planowych postaci utworu. Kali pozostaje przede wszystkim raperem, więc w książce gani małolatów, którzy nagrywając swoje utwory w domowych studiach, za pieniądze z kieszonkowego otrzymywanego przez rodziców, nawijają o trudach życia i brutalności ulicy, której tak naprawdę nigdy nie poznali (ich największym problemem jest pała z matematyki, albo zerwanie z dziewczyną). Jeżeli o ulicznym honorze i życiu „gangstera” rapuje małolat, którego największym przypałem jest mandat za palenie w miejscach publicznych, jego rap będzie miał groteskowy wydźwięk. To właśnie zauważa Gutkowski, jednocześnie robiąc z dissowanej postaci konfidenta i ganiąc taką postawę.

Książka jest napisana w sposób wydawałoby się dość ciężki. Liczne opisy (na początku miałam wrażenie, że trafiłam na kolejny „Potop”, który bardziej skupia się na opisach poszczególnych rzeczy, niż na samej akcji) nie powodują jednak spowolnienia akcji. Są bardzo obrazowe, co pozwala nam przenieść się do Katowic i spojrzeć na świat oczami Krime’a, jednocześnie daje nam czas na przywołanie w myślach odpowiedniego podkładu muzycznego ze wspomnianego krążka. Powieść jest również bardzo bogata w rozmaite środki stylistyczne. Kali daje nam prawdziwy popis zabawy słowem. Niektóre porównania, choć mogą wydawać się banalne, w rzeczywistości są prawdziwe do bólu i skłaniają do refleksji (np. „czuli do siebie coś więcej, niż zapach swych perfum”). Zastanowiło mnie również użycie przez autora postaci białego gołębia, który odwiódł głównego bohatera od samobójstwa. Dwuznaczność (alegoria nadziei, lub bardzo śmiałe odniesienie, jaką jest postać religijna – Duch św.) powoduje zwiększone zainteresowanie i skłania do przemyślenia pewnych spraw.

Postać tytułowego bohatera wbrew pozorom jest bardzo głęboka. Krime ma liczne dylematy dotyczące sensu życia lub też istnienia Boga – czy gdyby ten istniał pozwoliłby na patologię w rodzinach i liczne nieszczęścia? Nasuwa się pytanie, czy Kali przemyślenia opiera na swoim własnym dzieciństwie (na temat którego nie sposób znaleźć jakiekolwiek informacje), czy jest osobą tak niesamowicie empatyczną? Szczerze przyznam, że czytając tę książkę, zapominam, że nie mówi do mnie Krime, tylko pisze Kali. Tutaj również pojawia się mój dylemat. W książce Krime kilkukrotnie słucha kawałków autora, lub też akcja toczy się na koncercie popularnego rapera. Odniesienia w tekście do postaci Kaliego mogą wskazywać na chęć odcięcia się autora od postaci tytułowego bohatera (gdyż mogły pojawić się spekulacje, że Gutkowski opisuje swoją historię w nieco podkoloryzowanej formie), ale również mogą świadczyć o megalomanii autora, lub chęci bycia zapamiętanym (któż by nie chciał, aby pisano o nim w książkach?).

Ciekawy jest również wątek romantyczny. Muszę przyznać, że czytając o uczuciu Krime’a i Kamili nie zabrzmiał mi z głowie żaden kawałek z krążka „KS”, tylko utwór „Piękna i bestia”, który jest znacznie starszy. Widać więc, że raper pozostaje wierny swojej twórczości a książka nie jest napisana pod wpływem impulsu, tylko jest głęboko zakorzenionymi przemyśleniami/przeżyciami/obserwacjami autora.

Podsumowując, książka jest swojego rodzaju fenomenem. Wydaje się być zwykłą historią kryminalną z romansem w tle, jednak na swój sposób porywa. Tworzy coś w rodzaju więzi z głównym bohaterem i opisywaną rzeczywistością. W zestawieniu z krążkiem „KS” wydaje się mieć wręcz metafizyczny wymiar, przyprawia o dreszcze. Utwór czyta się z zapartym tchem. Osobiście przyznam, że w okolicy 200 strony zaczęłam się niepokoić, że zostało tylko niecałe 60 stron… nie chciałam rozstawać się z Krimem, nie chciałam też, aby nie dokończył swoich spraw. Książkę polecam wszystkim miłośnikom rapu, literatury a także ciekawych historii. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, motywację do przemyśleń. Oby Kali nie osiadł na laurach i nadal tworzył, gdyż jest artystą, który zdecydowanie się wyróżnia i porywa za sobą tłumy.

Autor: Joanna Świba