RapDuma na:






Broniąc się przed popadaniem w zbędny patos, nie próbując wysilać się na górnolotne osądy, nie chcąc dzielić skóry na niedźwiedziu napiszę po prostu, z pełną świadomością – w końcu! W końcu Stolica Małopolski doczekała się reprezentanta docenionego na szerszą skalę. O ile w przypadku Eripe boom dość szybko przeminął, Oxon miał swoje 5 minut po premierze Utopii Pawbeatsa. To jak widać i słychać Kobik, po wydaniu krążka Małopolski Stan w 2010 roku, Pierwszej Takiej Płyty dwa lata później oraz obecnie przyjęciu do B.O.R. i legendarnego No Limit nie zamierza zwalniać. Jego bizantyjski plan powoli się rozpędza. Małopolscy w pełni reprezentują styl krakowskiego rapera. Jest bezkompromisowo, ciężko i przede wszystkim oryginalnie. Wielu może dziwić przewózka, gangsterska stylówka i niepoparta niczym pewność siebie rapera. Niemniej jednak, w tym szaleństwie jest metoda. Kobik na każdym kroku zaznacza, że jego inspiracją jest głównie rap zza oceanu. A gdzie indziej, jak nie na najbardziej amerykańskiej z amerykańskich ziem narodziła się odmiana rapu hołdująca: „stritbolinowi”, „haslinowi” i „pimpinenhołs”. Taki jest właśnie rap na w/w albumie. To dziwna hybryda brudnych, południowych brzmień, krakowskich ambicji oraz klimatu miasta maczet. Gdyby szukać jakiegoś podtytułu dla krążka, lub zamiennika dla obecnego, to z całą pewnością można by zatytułować ów krążek hasłem „real talk”. Prawdziwość gadki, szczerość przekazu i szeroko rozumiana prawilność jest tutaj tak wysoko wyewoluowana, że uliczni raperzy powinni robić z tego wydawnictwa notatki. Reprezentant grodu Kraka, nie kalkuluje, nie przebiera ani w słowach ani środkach, na każdym kroku manifestując swoją niechęć do polskiego hiphopowego podwórka. Nie dba o szwajcarskość linijek, przy tym nie uprawia europejskiej polityki otwartości, co może sugerować, że francuska barwa narodowa również jest mu obca. Pośród kawałków typowo braggowych, pokazujących umiejętności oraz styl rapera, możemy znaleźć numery świetnie opisujące krakowskie realia oraz piętnujące obecny obraz rapu, jako statystyki oraz proporcji łapek w górę oraz w dół. Na ścisłą topkę z pewnością zasługują kawałki takie jak np. singlowe: Teflon 48, Kitchen Coke, czy Master P. Poza podium lądują: Real Talk - to Kobik w innej, szybszej odsłonie w porównaniu do reszty albumu, dodatkowo ogromny plus za wersy położone z należytym szacunkiem (więcej nie napiszę, sami musicie pogrzebać) oraz Baby Face za typowo brudno-południowy refren.

Pomimo zarzutów o małą ilość kawałków, Małopolskich słucha się z przyjemnością. Krążek się nie dłuży, raper nie przynudza, a szeroka lista producentów nie daje popaść w apatię. Tekstowo jest oryginalnie i na wysokim poziomie. Brzmieniowo jedna z wyższych półek. Stylowo jak na razie: „one and only”! Jeśli jeszcze nikt tego nie napisał przede mną, to mam nadzieję, że mi, jako bliskiemu sąsiadowi miasta pod Wawelem przypadnie ten nie lada zaszczyt ogłosić Kobika, polskim Masterem P. Kraków rośnie w siłę i miejmy nadzieję, że miasto krolów Polski na stałe zagości na polskiej mapie hiphopowej, prawda Kleban? Gościnki dograli: Zero, Deys oraz Bone. Za warstwę brzmieniową odpowiadają: Fast Life Sharky, Lanek, MLD, Piteras Beats, Kejsibi, Concrete Melodiez, Marek Migryt. Wersja Screwed & Chopped kawałka Małopolscy to dzieło Max’a oraz Concrete Melodiez. Cuty: Avens.




Autor: Bartłomiej Woroń
(RapDuma.pl, FB: ,Krkrap).